Zanim usiądziesz do Wigilii, koniecznie zrób te 3 rzeczy

2
Udostępnij:

Nerwowe oczekiwanie na kuriera, sprzątanie miejsc, do których baliśmy się zajrzeć przez co najmniej pół roku, plemienna walka o karpia, wreszcie zapach piernika unoszący się nawet tam, gdzie czuć go nie chcemy, jednym słowem – Święta za pasem! Czy jesteśmy jednak gotowi, by zasiąść do wigilijnej wieczerzy? Zanim usiądziesz do Wigilii… przeczytaj. 🙂

„Ja chcę jedynie przetrwać ten festiwal hipokryzji, który rok rocznie odbywa się tego dnia! Chcę, żeby było już „po opłatku”, chcę zjeść co mam zjeść, pouśmiechać się, odpakować prezenty i… wrócić do mojego życia!”.

Miłość to spotkanie

W tym roku przedświąteczne Internety wygrał viral z reklamą przygotowaną dla hiszpańskiej IKEI. Rodziny biorą udział w „wigilijnej grze”. Najpierw odpowiadają na pytania związane z życiem innych osób. Osób spoza kręgu ich najbliższych, a nawet spoza kręgu ich znajomych. Okazuje się, że odpowiedzi dotyczące życia celebrytów nie stanowią żadnego problemu. Wszyscy doskonale poruszają się w labiryncie życia osób znanych z Instagrama, Twittera, YouTuba.

Problem pojawia się wtedy, kiedy „głos” zaczyna pytać o ich najbliższych. O ślub babci i dziadka, podróż poślubną rodziców, ulubiony zespół syna, pracę taty… Nie wiedzą o sobie zbyt wiele. Nie wiedzą o sobie nawzajem tak naprawdę niczego. Czy tylko dlatego, że nie jest to interesujące?

Miłość to czas

Najnowsze badania pokazują, że 7 na 10 osób w wieku 18-35 zamiast osobistego kontaktu z drugim człowiekiem woli komunikować się za pośrednictwem urządzeń elektronicznych. 24 godziny na tydzień wynosi średni czas, który młody człiwkek spędza ze smartfonem. Aż 1/5 respondentów przyznaje, że przeciąga placem po ekranie telefonu przez 40 godzin tygodniowo. Jaka jest Wasza średnia?

To dramatyczne (?!), że średnio 150 razy dziennie sprawdzamy (Screen Time w Iphonie to niezły rachunek sumienia), czy na ekranie telefonu pojawiły się nowe powiadomienia. Ilu z nas zabiera telefon do toalety? Czasem łapię się na tym, że muszę stoczyć wewnętrzną walkę o to, czy zabrać telefon tam, gdzie król chodzi piechotą, czy z tego zrezygnować, by… szybciej wrócić z mojego „miejsca odosobnienia” do bliskich!

Ze stołem wigilijnym już tak jest – zawsze znajdzie się przy nim ktoś, kto nie lubi śpiewać kolęd, nie przepada za karpiem, „nie potrafi” składać życzeń, czy po prostu nie chce wracać do powtarzających się co roku, odgrzewanych kotletów o czasach jego dzieciństwa….

Miłość to decyzje

Zeszłoroczne badanie Royal Society for Public Health, gdzie próbie poddano 1,5 tys. 14-24-letnich Brytyjczyków, stwierdza dobitnie, że Instagram rujnuje psychikę. Młodzi opisywali, jak czują się po spędzeniu określonego czasu na korzystaniu z social media. W szczelności chodziło o uchwycenie tego, jak często i w jakim nasileniu pojawiają się odczucia odbierane jako negatywne – lęk, obniżony nastrój, wyobcowanie, osamotnienie, spadek poczucia własnej wartości. Konkurencję zostawił w tyle Król Instagram.

To dzieje się z automatu – nasz umysł rejestruje obraz i natychmiast uruchamia porównanie. Wszyscy jesteśmy na to narażeni. Na co? Korzystając bezrefleksyjnie z mediów społecznościowych nieświadomie możemy zbudować sobie wizję świata, w którym każdy ma nieskazitelną cerę, nosi ubrania w rozmiarze zero i codziennie pije sok z jarmużu, co miesiąc w innym miejscu świata. Tylko od naszych decyzji (choćby miał być to tylko „głupi” wybór kogo śledzę w social media) zależy, kto będzie wpływał na nasze postrzeganie świata, życia, czy… Świąt Bożego Narodzenia! 🙂

Nie martw się, jeśli po Świętach stwierdzisz, że były dziwne, ktoś ci popsuł nastrój, miałeś trudną rozmową, że wszystko się posypało, zmieniło. Jak rodzi się dziecko, to cały świat wywraca się do góry nogami” 

ks. Piotr Pawlukiewicz

Tylko 3 kroki do Wigilii

Ktoś zapyta – po co ten przydługi wstęp o czymś zupełnie niezwiązanym z Wigilią? „Ja chcę jedynie przetrwać ten festiwal hipokryzji, który rok rocznie odbywa się tego dnia! Chcę, żeby było już „po opłatku”, chcę zjeść co mam zjeść, pouśmiechać się, odpakować prezenty i… wrócić do mojego życia!”. Całe długie lata w ten sposób myślałem. 🙂 Dzisiaj, choć mamy już swoją względnie (haha) kochającą się rodzinkę, to „problemy wigilijne” nie zniknęły. Mamy jednak pewien pomysł na to, by tę naszą „mękę” przeżyć. Przeżyć najwspanialej! 🙂

Krok 1.

Ze stołem wigilijnym już tak jest – zawsze znajdzie się przy nim ktoś, kto nie lubi śpiewać kolęd, nie przepada za karpiem, „nie potrafi” składać życzeń, czy po prostu nie chce wracać do powtarzających się co roku, odgrzewanych kotletów o czasach jego dzieciństwa. Ale to nie powód do tego, żeby rezygnować ze spotkania. Bo żeby kogoś chociaż spróbować ukochać, trzeba – krok pierwszy – spotkać się. 🙂 Pomyślmy o tym wieczorze, jak o wyjątkowym spotkaniu. Z rodziną. Nie zawsze lubianą. Ale najbliższą. Nawet jeśli nie są to więzy krwi (wszak różne sytuacje nas spotykają) to tego wieczoru, będą to ci, z którymi dane nam będzie się spotkać. Dar serca przy sercu. Przy sercu wyjątkowego Solenizanta. 🙂

Krok 2.

Czasami jest tak, że w naszym sercu mamy  jednak takie rany, takie niezasypane doły, taki nieukojony ból, że wcale nie zależy nam na widywaniu się z naszą rodziną. Jasne! Jeśli jednak już do tego spotkania dojdzie, niech się nie skończy na zjedzeniu barszczu z uszkami. Nie uciekajmy do „swoich spraw” chwilę po odśpiewaniu kilku kolęd. Chciejmy – krok drugi – poświęcić czas tym, którzy potrzebują naszej uwagi. Długo niewidziani mama, tata czekają na to spotkanie. I choć może nie potrafią w relacje (tak naprawdę niewielki odsetek ludzi potrafi), to intencje mają najszczersze. Wierzmy w to! Tak, nawet rodzeństwo chce przemówić tego wieczoru ludzkim głosem! Pościągajmy zegary ze ścian (haha) i cieszmy się tym czasem!

Tulimy tych wszystkich, u których po raz pierwszy (lub kolejny) przy stole wigilijnym kogoś zabraknie. <3

Krok 3.

Tylko od nas zależy, czy Wigilia będzie dla nas czasem błogosławieństwa, czy przekleństwa, życia, czy śmierci. Wybierajmy więc życie, żebyśmy żyli – my i nasze dzieci. 🙂 Tylko od – trzeciego kroku – naszych decyzji zależy, czy poddamy kolejną walkę o cudowną Wigilię. 🙂 Bo to trochę tak jest, że chcemy idealnego wieczoru, a wychodzi jak zwykle… Tulimy tych wszystkich, u których po raz pierwszy (lub kolejny) w tym roku przy stole wigilijnym kogoś zabraknie. <3 W każdym przypadku, jeśli zacznie nam się wydawać, że Święta to znowu klapa, niech na ratunek przyjdzie niezawodny ks. Pawlukiewicz: „Nie martw się, jeśli po Świętach stwierdzisz, że były dziwne, ktoś ci popsuł nastrój, miałeś trudną rozmowę, że wszystko się posypało, zmieniło. Jak rodzi się dziecko, to cały świat wywraca się do góry nogami”.

Wyloguj się i żyj

Na końcu wspomnianej reklamy IKEI siedzący przy stole zamykają w pudełku swoje smartfony. Niech ten smartfon, który faktycznie jest dzisiaj wielką przeszkodą w drodze do spotkania, spędzenia czasu i podjęcia decyzji o kochaniu drugiego człowieka będzie odłożony na bok. Niech  zostanie odłożona na bok każda rzecz, niechęć, historia, która przeszkadza spotkać Nowonarodzonego Jezusa w kimś, kto siedzi przy wspólnym wigilijnym stole.

Tylko od – trzeciego kroku – naszych decyzji zależy, czy poddamy kolejną walkę o cudowną Wigilię!

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata dwuletniego Ancymonka i kilkumiesięcznej Księżniczki. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AniaEmil Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Emil
Gość

Co tak posty coraz rzadziej

Ania
Gość
Ania

Kochani! Wrócicie na YT? Nie mogę się doczekać. Jakąś namiastką są Wasze wpisy na blogu i posty na Instagramie albo FB, ale to nie to samo. Może uda się Wam chociaż nagrywać filmiki z mniejszą częstotliwością, nieregularnie, po prostu od czasu do czasu coś nagrać? Pozdrowienia ❤