TOP 5 prezentów na Dzień Dziecka

4
Udostępnij:

Przede mną i Monią drugi Dzień Dziecka w rolach rodziców. Adaś skończył wczoraj 22 miesiące, ale nadal ma banana na widok „byle” banana przewiązanego kokardką, podczas gdy z ulubionej zabawki tygodniowej Zuzi… wypływa mleko. 😉 Korzystając z tej wyjątkowej daty, chciałbym podzielić się pewnymi przemyśleniami, które biorą się wprost z czasów dzieciństwa i rozciągają na całe nasze obecne i przyszłe rodzicielstwo. 🙂 Przy okazji, na samym końcu artykułu, TOP 5 prezentów na Dzień Dziecka, którymi możemy obdarować nasze pociechy! 🙂

Wyjątkowy dzień

Osobiście nie znam nikogo, kto 1 czerwca, chociaż raz w życiu, nie poczuł się wyjątkowo. Wierzę, że niezależnie od tego z jakich domów pochodzimy, jakie relacje łączyły/łączą nas z naszymi rodzicami, ten dzień od zawsze był związany z naszymi marzeniami. Ja np. zawsze chciałem dostać Porsche 911. Tak, właśnie tak, odkąd pamiętam śniłem, że pod klatkę bloku podjeżdża wypasiona fura (na kilkanaście lat przed zdaniem prawka, heh). W późniejszym okresie życia głównym marzeniem był wyjazd na mecz Barcelony, a już zupełnie niedawno po prostu chciałem pobawić się z moim synem. 😉 I choć o Carrerze już nie marzę, a pozostałe marzenia zmieniły się w rzeczywistość, to nawet dla takiego „starego konia” ten dzień jest bardzo wyjątkowy. 🙂

To zabawne (i tragiczne jednocześnie), kiedy czytasz definicję ONZ, a w niej, że zadaniem obchodów Dnia Dziecka jest: „propagowanie idei braterstwa i zrozumienia pomiędzy dziećmi całego świata oraz promowanie działań na rzecz ich pomyślnego rozwoju”, następnie natrafiasz w sieci i w realu na te wszystkie „call to action”, które krzyczą: „Rodzicu, kup to swojemu dziecku, bo jeśli nie kupisz, to jesteś zły rodzic!”.

Marcin Gomułka

Dlaczego w ogóle 1 czerwca?

Szukając informacji na temat 1 czerwca, zaskoczyła mnie nieco geneza powstania Dnia Dziecka. 😉 Dlaczego zatem taka data? Czy dlatego, że od miesiąca można (w tym roku z krótkimi przerwami) chodzić do szkoły bez kurtki, a może dlatego, że zbliża się koniec roku szkolnego? 😉

Okazuje się, że przed II wojną światową z inicjatywy Polskiego Komitetu Opieki nad Dzieckiem od 1929 roku w dniu 22 września obchodzono Święto Dziecka. Tego dnia po mszach w kościołach dzieci udawały się do szkół na uroczyste akademie, a następnie na przygotowane wycieczki i zabawy, w czasie których rozdawano słodycze, zakupione ze środków pozyskanych ze zbiórek publicznych (za Wikipedia).

W 1939 r. zwyczaj ten, z wiadomych względów zaginął. Po wojnie za przywrócenie dnia poświęconego dzieciom wzięli się, o ironio!, komuniści. I choć przez ONZ Międzynarodowy Dzień Dziecka obchodzony jest dopiero od 1955 r., to w Polsce po raz pierwszy zorganizowano go w związku ze zbieraniem podpisów pod Apelem sztokholmskim (w skrócie: w 1950 r. ZSRR nie miało jeszcze arsenału z bronią atomową, więc przygotowując się do zimnej wojny wezwało do podpisania deklaracji o zakazie jej produkcji, żeby zyskać na czasie; Dzień Dziecka „urodził się” przy okazji).

Po co nam Dzień Dziecka?

To zabawne (i tragiczne jednocześnie), kiedy czytasz definicję ONZ, a w niej, że zadaniem obchodów Dnia Dziecka jest: „propagowanie idei braterstwa i zrozumienia pomiędzy dziećmi całego świata oraz promowanie działań na rzecz ich pomyślnego rozwoju„, następnie natrafiasz w sieci i w realu na te wszystkie „call to action”, które krzyczą: „Rodzicu, kup to swojemu dziecku, bo jeśli nie kupisz, to jesteś zły rodzic!”.

No to jestem „zły rodzic” i obym nim pozostał jak najdłużej. 😉 Adaś i Zuzia z dziadkami, wujkami, ciociami i ich darami jakoś przeżyą  to swoje dzieciństwo. 😉 Swoją drogą wpadłem na pomysł wpisu o kreatywnych zabawkach, które zabawkami nie są. 😉 Ale skoro już mowa o prezentach, to zapraszamy do inspirowania się naszymi pomysłami na Dzień Dziecka 2018! 😉

TOP 5 prezentów na Dzień Dziecka

1. Czas

W zasadzie moglibyśmy zacząć i skończyć w tym miejscu. W dzisiejszych, pokręconych czasach czas dla dziecka to jakiś rarytas. Przyjemność zarezerwowana tylko dla nielicznych. Bogaczy, którzy mają sprzątaczki (bo przecież nie da się wychowywać małego dziecka, pracować i prowadzić działalności internetowej), albo są bezrobotni (w sumie to jedno i to samo). 🙂 Tyle nieliczni. Gorzej, że u licznych dziecko to konkurencja dla rozwoju osobistego, treningu, kolejnych studiów, czy lepszej pracy, by zarobić NA ŻYCIE. Stajemy na głowie, ale nie tak jak w punkcie 5. (a szkoda).

2. Świeże powietrze

Jeśli nie mieszkacie w Krakowie (tak, wiem, smog tylko w zimie), to zachęcamy do tego, by dać swoim dzieciom trochę świeżego powietrza. W deszczu też można zaszaleć. 🙂 Piłka, rower, wyprawa do lasu, wszystko – byle nie przy komputerze/tablecie/smartfonie/telewizorze. 🙂 Może to będzie pierwszy dzień od długiego czasu, kiedy my – dorośli nie włączymy TV po to, by wyjść całą rodziną na spacer?

3. Randka rodziców

W myśl zasady, że najlepszą rzeczą, jaką możecie dać swojemu dziecku, jest Wasza wzajemna miłość, wykorzystajcie to najlepiej jak potraficie (szczególnie wtedy, kiedy przyswajalność gadżetów jest u Waszego dziecka, nie tylko ze względu na wiek, ograniczona)! Dlaczego nie udekorować tego dnia całodziennymi dowodami miłości, by zwieńczyć uroczystą celebrą przy świecach? No właśnie, dlaczego nie randka rodziców w Dniu Dziecka?! 😉 Mam nadzieję, że Monia tego nie przeczyta, bo się właśnie wkopałem (haha, żart!). 😉

4. Brak prezentów

Od razu zaznaczę, są – wcale nie tak rzadkie – sytuacje, w których rodzic nie może sobie pozwolić na „coś więcej” w ciągu roku (nieważne, czy to są buty, czekolada, czy wyjście do kina). Wiem, bo przez długie lata w moim domu rodzinnym się nie przelewało. Sądzę, że w takiej sytuacji, 1 czerwca, nawet trzeba się postarać, żeby nasze dziecko poczuło się wyjątkowo! 🙂

Ale tak wyjątkowo potraktować te nasze ukochane można również nie kupieniem niczego, a w zamian zrobieniem czegoś wspólnie – np. ciasta, procy, laurki dla ulubionej nauczycielki, czy pograniem w odkładanego ciągle kosza, czy piłkę nożną. 🙂 Wszystko byle nie „kupne” duperele.

5. Wygłupy

Nie wiem jakie macie doświadczenie, ale ja za każdym razem kiedy wygłupiamy się z Adasiem (na Zuzkę jeszcze nie działa, ale… co się odwlecze :D) widzę na jego twarzy uśmiech. Kiedy sięgnę pamięcią do czasów mojego dzieciństwa – każda sytuacja, w której nie musiałem się czemuś/komuś podporządkowywać (nie chodzi o posłuszeństwo, raczej o brak schematów), a jednocześnie widziałem ze strony moich rodziców totalne przyzwolenie, poszerzała moje serce. 🙂

Dobrego czasu!

Jako rodzice, ale też ciągle jako dzieci (nie tylko z nazwy), życzymy Wam, żeby tegoroczny Dzień Dziecka był wyjątkowy. Nie tylko dla Waszych dzieci. Również dla Was, szczególnie wtedy, kiedy na te Wasze pociechy jeszcze oczekujecie. Może niektóre uraczą Was kopniakiem? 😉 Przeżyjmy 1 czerwca najlepiej jak potrafimy. 🙂

Ten dzień, to dobry czas, żeby podziękować za swoje dzieciństwo (nawet jeśli nie było łatwe) i najlepsza okazja, by powspominać te cudowne, dziewicze chwile sprzed lat. 🙂 Może to czas, by zadać sobie pytanie: ILE ZOSTAŁO WE MNIE Z DZIECKA? 🙂

top 5 prezentów na dzień dzień dziecka

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata rocznego Ancymonka. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)

  • Karolina

    Hej hej, będzie wpis o Waszym pierwszym spotkaniu z widzami i czytelnikami w Krakowie? Jakieś wasze wrażenia ? 🙂
    PS. Zastanawiam się co z presją, którą dzieci mają np. w przedszkolach, ty dasz mu „Czas” a ono przyjdzie i powie „a Kasia dostała tableta, a ja byłem tylko na spacerze” … co wtedy?

    • Marcin Gomułka

      Wkrótce będzie. 🙂 Co do presji, to tutaj już mądrość rodziców musi się objawić… W każdym razie, „ja byłem TYLKO” jest jedynie skutkiem. 🙂

  • katoblog.pl

    Mały Adaś i Zuzia są szczęśliwcami, że mają tak fantastycznych i mądrych rodziców

  • Jak byłam małą dziewczynką to żaden prezent nie był dla mnie tak ważny, tak istotny, jak wspólny czas spędzony z obojgiem rodziców, na przykład na lodach 🙂 Żałuję, że takich chwil było tak niewiele, ale widzę że u Was jest ich pod dostatek: lucky you 🙂