Szaleni Narzeczeni. Historia Józka i Jego Dziołchy (nie tylko dla par). :)

1
Udostępnij:

Nie mieli zbyt wiele, w zasadzie byli bardzo biedni. Kochali się jednak tak mocno, że mimo wszelkich przeciwności chcieli być ze sobą. Przygotowywali się właśnie do ślubu i wtedy w ich życiu wydarzyło się coś nieprawdopodobnego. W pierwszej chwili nie rozumieli, dlaczego im się to przydarza, ale jak się okazało, finał ich życiowej historii… niejednokrotnie zekranizowano. Jeśli jeszcze nie znaliście tej pary – poznajcie historię Józka i Jego Dziołchy – Szalonych Narzeczonych. 🙂

Szaleni Narzeczeni

Na początku spróbujcie wyobrazić sobie sytuację, że jesteście już po zaręczynach, przygotowujecie się do ślubu, wesele … a tu nagle dzieje się tragedia. Okazuje się, że jesteś w ciąży. Nie z nim. To nawet nie tragedia… to TRAGEDIA! Jak często nazywamy tak sytuację, w której Bóg chce przemówić do nas, wejść w nasze życie i je przemienić. Bunt, niezgoda, a w konsekwencji odwrócenie się od Boga. Znacie to? 🙂 Józek i Jego Dziołcha, mimo – tak ludzkich – wątpliwości wchodzą jednak w plan na swoje życie na pełnej petardzie, jak w dym, jak dziecko, które ufa Tacie. 🙂 Oni wiedzą, że w spotkaniu z miłością Boga nie ma miejsca na naiwność, w ich przypadku jest za to decyzja o przyjęciu woli gazyliardkrotnie mądrzejszego, silniejszego, piękniejszego i lepszego od najcudowniejszych wyobrażeń o naszym szczęśliwym życiu we dwoje. 🙂

Życie we dwoje

Od czasu do czasu zdarza się nam 😉 rozmawiać z narzeczonymi. Często mamy wrażenie, że ich życie jest zaplanowane tak, jak dzień ich wesela. Nawet jeśli intencje mają dobre, nie ma w nich miejsca na coś niespodziewanego, coś co wymyka się wszelkim wyobrażeniom i przewidywaniom. 🙂 Coś co nie jest z nas. Najgorzej jeśli chodzi o plan oparty o oczekiwania względem tego, co się w życiu powinno zdarzyć, by było ono szczęśliwe. NAJGORZEJ jeśli chodzi o plan oparty o oczekiwania względem tego, co się w życiu MOJEGO PRZYSZŁEGO MĘŻA/MOJEJ PRZYSZŁEJ ŻONY powinno zdarzyć, by MOJE ŻYCIE BYŁO szczęśliwe. I tutaj mamy wykrystalizowaną różnicę między wspólnym życiem we dwoje a moim życiem z nią/z nim. Wbrew pozorom jest to różnica kolosalna.

„Z podjęciem decyzji o małżeństwie jest tak, jak z żeglarzem, który aktywnie szuka wiatru, by wypłynąć na nieznane wody. On wie, że choć niebezpieczeństwo jest o wiele większe niż na flaucie, tam gdzie jeszcze nie był, czeka go przygoda”. Marcin Gomułka

Posłuszeństwo

Jeśli ktoś jeszcze nie ogarnął, Józek to Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny. Tak, tak, w końcu dzisiaj wspominamy NAJWIĘKSZEGO ZE ŚWIĘTYCH. To, co dla mnie jest istotą Jego świętości zawiera się w jednym słowie: posłuszeństwo. To co zrobił było wielkim ryzykiem. Oprzeć całe swoje życie na Słowie, które otrzymał we śnie. Szalone, prawda? Szalone, bo Boże! 🙂 Posłuszeństwo to klucz do zrozumienia istoty małżeństwa i świętości. Słowo, które zgrzyta w zębach kogoś, kto nad nad dobro drugiej osoby przedkłada dobro własne. 🙂 Jestem mężczyzną dlatego wiem, jak bardzo trudno jest być posłusznym. W mojej słabości do moich uszu dociera, że żona „ciągle coś chce”. Tymczasem to ja stale zagłuszam w sercu radosne wołanie: „co chcesz, Kochanie, abym Ci uczynił?”. Choćby się waliło, paliło, nie miałbym sił, chęci, leciałby kolejny mecz sezonu, albo coś bardzo ważnego trzeba było zrobić, pierwsze winno być zawsze posłuszeństwo Żonie. Józek to miał, dlatego jest takim mocarzem. 🙂

Gomułeczkowe Zaręczyny

Tak się zdarzyło, że właśnie 19 marca 2014 r. zapytałem Monię, czy zostanie moją Żoną. 🙂 Od tamtej pięknej chwili w kolejce na zboczu La Croix de Charmrousse mijają dziś 4 lata, a ja mam coraz mniej wątpliwości, że św. Józef chciał zostać patronem naszych zaręczyn, naszego narzeczeństwa, naszego małżeństwa, mojego ojcostwa. Wspominając tamten czas stwierdzam, że byłem trochę Szalonym Narzeczonym, skłonnym – jak Józek – pójść za Słowem usłyszanym we śnie. 🙂 I chociaż dzisiaj, jeszcze wyraźniej niż przed czterema laty widzę, że moje posłuszeństwo nadal marnieje pomiędzy krągłymi deklaracjami składanymi mojej Dziołsze, to jednocześnie coraz mocniej doświadczam, że za każdym razem kiedy nie boję „wziąć do siebie” Jezusa i Maryi nasze małżeństwo, rodzina, sprawy mniejszego i większego kalibru, trudy codzienności i całe moje życie… nie skończy się tragedią. 🙂

Modlitwa dla Narzeczonych

Wczoraj zakończyła się nowenna do św. Józefa. 😉 Jeśli ktoś się zgapił, spokojnie, można się nią modlić cały rok! 😉 W pierwszym dniu tej nowenny modlimy się za narzeczonych, więc jeśli ktoś jest prawiemężem lub prawieżoną polecamy złapać się za ręce, nawet teraz, kiedy to czytacie i pomodlić się wspólnie (a najlepiej zawsze wtedy, kiedy przypomną się nasze słowa, że wspólnej modlitwy małżeńskiej należy uczyć się na długo przed ślubem).

Prosimy Cię, Boże, przez zasługi św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Bożej Rodzicielki i Opiekuna Świętej Rodziny, pobłogosław nam, którzy pragniemy założyć ognisko rodzinne. Napełnij nasze serca duchem miłości, ofiary oraz pobożności. Podejmując się tego zadania, chcemy uczynić to według wzoru św. Józefa, składając z ufnością przyszłość powstającej rodziny w miłujące ręce Boga. Św. Józefie, zamieszkaj w naszym przyszłym domu wraz z Jezusem i Maryją. Amen.

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata rocznego Ancymonka. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)