Popularność w sieci – co z tym zrobić?

0
Udostępnij:

Kiedy jeszcze 2 miesiące temu zastanawialiśmy się, w którą stronę ta nasza internetowa aktywność zawiedzie zarówno nas i jak naszych falołersów pewnie tylko nieliczni przewidywali zwielokrotnienie ilości „fanów” na YT (x3), Insta (x5), Facebook (5 tys. polubień w tydzień od publikacji strony – kosmos!).

Ufacie nam? To wielka odpowiedzialność!

To zaufanie do słów przez nas wypowiadanych we vlogach, czy – ze swej natury – „głupich” fotek wrzucanych na Instagram i nadzieje w nas pokładane, których pełno w feedbacku od Was zwyczajnie nas zawstydzają, ale też motywują do rozwoju, do pracy, do działania. Bo my naprawdę byśmy sobie tego nie wymyślili (jak ktoś w komentarzu pod jednym z filmików próbował nas „rozszyfrować”). Rodzą się z tego różne pomysły, ale też – co chyba najważniejsze – odkrywamy, że to jest pragnienie naszych serc – by dzielić się z innymi tym, czego doświadczamy. I nie chodzi tutaj o zwykły fejm. Zauważyliśmy, że w dzisiejszych czasach wielu ludziom jest to zwyczajnie potrzebne. Zatem staramy się postępować w myśl zasady: lepszy mierny, ale prawdziwy vloger niż najlepszy bohater polskiego serialu (kiedyś chętnie poopowiadamy jakie seriale oglądamy). 😉

Nie do końca rozumiemy zasady działania w Internecie… Mimo, że za sprawą doświadczenia zawodowego Marcina jakieś tam przygotowanie teoretyczne mamy. Ciągle jednak nie potrafimy uwierzyć, że jeden post na Instagramie może wywołać lawinę komentarzy i zaangażować kilka tysięcy ludzi, a zdjęcie wrzucone na Facebooka trafia do prawie 100 tysięcy użytkowników. Jasne, że chleb powszedni w przypadku Kwejka, czy Piotra Żyły, ale… my jesteśmy przeciętnym, młodym małżeństwem ze średniej wielkości miasta w Polsce. 😉

Jakoś damy radę 🙂

Życzmy sobie i Wam, żeby to wszystko obróciło się w Miłość. Naszą własną, małżeńską, tą do Boga i wszystkie te, o których słyszymy w komentarzach, czy wiadomościach liczonych często w dziesiątkach dziennie. 🙂


Na filmie mówimy o 2.000.000 wyświetleń, dziś zbliżamy się do 3.500.000…



Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata rocznego Ancymonka. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)