Gomułeczków podróż poślubna, czyli atrakcje na Krecie

29
Udostępnij:

Jesteśmy sentymentalni (no ok, Marcin mniej), więc czasami sięgamy do albumu, a w zasadzie fotoksiążki, ze zdjęciami zrobionymi na największej greckiej wyspie – świadkowej naszej podróży poślubnej. Swoją drogą, fotoksiążka to dla nas w tej chwili must-have po każdej wyprawie udokumentowanej setkami fotek. Jako, że hasło „podróż poślubna” pada w pytaniach do nas bardzo często, chcemy podzielić się z Wami naszymi doświadczeniami i wspomnieniami. 🙂 Być może obudzą w Was refleksje dotyczące własnych poślubnych wyjazdów i zainspirują tych, dla których ten ważny czas dopiero nadejdzie.


Dlaczego Kreta?

Nie będziemy ukrywać, że o wyborze miejsca podróży poślubnej zdecydowała w naszym wypadku w dużej mierze atrakcyjna cena wycieczki. Warto w tym miejscu wspomnieć, że jednym z gomułkowych marzeń był wyjazd do USA. Pomyśleliśmy: „Aaaa, to ostatnia chwila, żeby wyjechać bez zobowiązań zawodowych, na miesiąc, bez dzieci!”. Odpuściliśmy jednak. Nawiasem mówiąc, strach ma wielkie oczy – że można, jeśli się chce, nawet z dwójką małych dzieci, pokazuje nam, przebywająca w tej chwili za „wielką wodą” Drużyna B. Pozdrawiamy! 😉 Gdy zaczęliśmy myśleć o miejscu pojawiały się różne propozycje: od Alp (z wiadomych względów) po podróż dookoła świata (brak cywilizacji), Marcin – jak to podążający za marzeniami facet – szukał przez moment apartamentów na Bali, ale wyszliśmy z założenia („ja i moja oszczędna Żona”), że po pierwsze – może jeszcze kiedyś będzie nas stać (to samo tyczy się USA), a po drugie i najważniejsze – taki wybór mocno zachwiałby podstawą i celem naszej wyprawy, ale o tym za chwilę.

Ostatecznie, chcąc odciążyć nasze głowy od mnogości spraw związanych z organizacją wyjazdu, postanowiliśmy skorzystać z oferty dosyć znanego biura podróży ITAKA. I tak, jak to w biurach podróży, czekało tam na nas wiele zróżnicowanych cenowo i lokalizacyjnie (jest w ogóle takie słowo?) ofert. Miła Pani, odpytawszy przyszłych małżonków z preferencji, odpowiedziała mocno sprzedażową (o dziwo, w ogóle nam to nie przeszkadzało) historię o wyjątkowym miejscu. Kilka zdjęć hotelu, porozumiewawcze spojrzenie i dla nas było jasne: „Nasze greckie wesele spędzimy na Krecie!”.

Podróż poślubna – co jest najważniejsze?

Zrezygnowaliśmy z podróży poślubnej na Bali, do USA, czy innych odjechanych (z naszej perspektywy) miejscówek nie tylko z powodów finansowych. Choć trzeba przyznać, że tamte decyzje oddziałują pozytywnie na aktualną akcję pod nazwą „nasz nowy dom”. 🙂 Wybraliśmy „zwykłą Kretę”, spokojne miejsce i pobyt bez atrakcji, bo chcieliśmy przeżyć ten czas na 100%.

Zatem co jest najważniejszego w podróży poślubnej? Ciepła woda, czysta plaża, all-inclusive, smaczne jedzenie, duże łóżko, piękny widok? Oczywiście, te rzeczy są ważne, bo pozwalają przedłużyć te wyjątkowe chwile spędzone przed ołtarzem i na zabawie weselnej, odnosząc je w wyjątkowy sposób do codzienności. Inna sprawa, że wybieraliśmy się na te konkretne wakacje, żeby po prostu odpocząć po intensywnych miesiącach przygotowań, z nadzieją, że zejdzie z nas stres, który siłą rzeczy się nagromadził. Wszystko to jest bardzo istotne, ale nie może przysłonić najważniejszego: Mężowi jego Żony i Żonie jej Męża. Z perspektywy czasu jesteśmy tego pewni – ten czas, spędzony i skupiony na tak „świeżym” współmałżonku owocuje obecnie. Na większe wojaże i związane z nimi przeżycia przyjdzie czas. Przy okazji: nie możemy się doczekać tych i kolejnych wakacji (choć na razie są tylko w planach), również ze względu na Adamka. Jak się przekonujemy – podróżowanie nawet z takimi maluchami to wielka frajda. 🙂

Atrakcje 24/7!

Najlepsze jest to, że nie zaplanowaliśmy tego. Trochę upraszczając, dla Moniki we wszelkiego rodzaju wyjazdach liczyła się piękna plaża i smaczne, nielimitowane napoje na wyciągnięcie ręki. Dla Marcina zaś to co można zobaczyć, zwiedzić i – jakże by inaczej – zjeść. Naprawdę, w początkach myślenia o wyjeździe TO schodziło zawsze na dalszy plan, ale tak się złożyło, że ostatecznie byliśmy dla siebie wzajemnie największą atrakcją tego wyjazdu. 🙂

Mieszkaliśmy na terenie wspaniałego hotelu, w bungalowie tylko dla nas. Codzienne posiłki były znakomite, obsługa nas rozpieszczała, a do basenu i prywatnej plaży schodziliśmy jakieś 15 sekund. Przez te 11 dni pobytu na Krecie to właśnie Monika była moim najpiękniejszym widokiem, a Marcin moim najsmaczniejszym drinkiem z palemką. Reszta była dodatkami. Wspaniałymi, ale tylko dodatkami. Już po powrocie zachwyciliśmy się usłyszanym tekstem: „w podróż poślubną małżeństwo powinno wybrać się do miejsca, gdzie nie żadnej atrakcji, po to by skupić się na sobie”. Przed wyjazdem taki tekst pewnie zrodziłby w nas bunt, po powrocie wiedzieliśmy, że warto w ten sposób pomyśleć. 🙂

Dlaczego należy pojechać w podróż poślubną

Współczujemy parom, które z jakichś względów (poza finansowymi – a i to nie we wszystkich przypadkach) nie uwzględniły/nie planują wyjazdu. Podróż poślubna jest naprawdę bardzo ważna. Serio. Poznawanie, uświęcanie, jednoczenie, z dala od zgiełku codzienności. Nawet jeśli macie wyjechać pod namiot do lasu pod miastem. 🙂 Bardzo cieszymy się, że mieliśmy możliwość wyruszenia w nią w zasadzie od razu po ślubie. Między „od razu” a „po ślubie” było tylko: sprzątanie po weselu i poprawinach, radosny powrót do rzeczywistości w małżeństwie, wizyta w USC, randka, pakowanie, spotkanie ze wspólnotą, wylot. Dlaczego to takie ważne? Dzięki szybkiej „ucieczce”, naprawdę doświadczyliśmy tego, że ta nasza wyjątkowa celebra trwała calutki miesiąc (o drugiej części naszego miesiąca miodowego innym razem). 🙂 Honey Moon pełną gębą! Niesamowity czas. Nie-do-pow-tó-rze-nia!

Oliwki, serpentyny i Matka Boska Nieustającej Pomocy

Wracając do Krety, to Marcin nie byłby sobą, gdyby przed wyjazdem nie przestudiował całej historii tej pięknej wyspy. Stąd wiedzieliśmy, że: kuchnia kreteńska jest bardzo zdrowa, a oliwa z Krety jest najlepsza na świecie (ciekawostka: przeciętny Kreteńczyk „wypija” 30 litrów oliwy z oliwek rocznie), trzeba zobaczyć pałac w Knossos, Spinalongę, wybrać się na wyspę Chrisi i poszukać tak bliskiej naszemu sercu ikony (wg niektórych podań pierwsza jej wersja została napisana właśnie na Krecie).

Plan udało się zrealizować z nawiązką (m.in. najlepsza mrożona kawa ever), a najmilej wspominamy czas spędzony w wypożyczonym samochodzie, którym zjeździliśmy duży kawałek zakręconej wyspy. 🙂 Tyle, może jeszcze kiedyś będzie okazja, żeby opisać dokładniej miejsca i wskazówki podróżnicze (np. to jak znaleźć mszę rzymskokatolicką, sprawowaną w języku greckim, włoskim i polskim :D), tymczasem zachęcamy, by w komentarzach napisać, gdzie byliście lub gdzie pragniecie udać się w tę wyjątkową podróż! 🙂

       

Udostępnij:
  • my mamy 1.07 ale powiem ze wczesniejsze planowanie odjelo nam duzo stresu 😀

  • Hej Kochani 🙂
    Mimo tego ze moj narzeczony jest z Krakowa i to in powinien byc skapy 😛 to ja tym razem skapie na podroz poslubna, zeby wiecej dolozyc do Mieszkania naszego ❤ ale dzieki temu wpisowi, postanowilam zmienic zdanie :)) i naprawde wybierzemy sie na taka podroz. niestety ze wzgledu na prace nie mozemy sobie pozwolic na urlop zaraz po slubie 🙁 chociaz moze… 😉

    U nas wchodzi w gre Chorwacja bo tam zakochanie przeszlo w stan cudownej milosci ❤ Wlochy, Hiszpania :))

    Buziaki :*

    • Marcin Gomułka

      Super! 🙂

  • Agnieszka Paulina Skiba

    Świetny wpis o podroży poślubnej! Razem z narzeczonym twierdziliśmy ze w naszym przypadku nie możemy sobie na nią pozwolić, jednak wydaje mi się ze musimy się nad tym dłużej zastanowić i spędzić chociaż 2 dni tylko razem ciesząc się sobą, małżeństwem i naszą MIŁOŚCIĄ <3. Czekamy na więcej (po)ślubnych inspiracji!

    • Marcin Gomułka

      Koniecznie się zastanówcie! 🙂

  • Ewelina Ciemiega

    MY (mąż i ja) spędziliśmy ten czas w Rumunii.. Widoki piękne: https://etravelog.blogspot.com/search/label/Rumunia Jeśli się ktoś zastanawia, to może rzucić okiem..

    • Marcin Gomułka

      🙂

  • Liliana

    Nasz ślub za półtora roku:) Planujemy podróż do Toskanii, noclegi w zakonach, degustacje przepysznego jedzenia! Jednak tak jak napisaliście, najważniejsze, to cieszyć się współmałżonkiem, który przecież stanie się dla nas najważniejszą (zaraz po Bogu) osobą na świecie!

  • Klaudyna

    My, co prawda nasza podróż poslubna przelozylismy w czasie ze wzgledu na na magisterke, ale to była najcudowniejsza podróż w polskie góry, które razem odwiedziliśmy po raz pierwszy w zyciu! Wstyd sie przyznac, ale mam straszny lęk wysokości,więc zawsze sie balam tam jechać, ale bycie tam z mężem! Zapierajace dech w piersiach! Mysle,ze z podroza poslubna jest tak, jak z weselem, wiele osob rezygnuje ze wzgledow finansowych(generalizujac), ale to cudowne wydarzenia, warte przeżycia w poczatkach małżeństwa i budowaniu wspomnień, jako mąż i żona.

  • Jolka Kozak

    Zazdroszczę Wam a raczej Zazdrościmy 😉 bo chyba czas przyzwyczajać się do tej liczby mnogej 😉 Nasz ślub we wrześniu i szczerze powiedziawszy nawet go nie czujemy .Oczywiście jest lekkie podniecenie i zafascynowanie ale myślę że im będzie bliżej tym bardziej poczujemy przedlusbna gorączke przygotowań. Pare razy przy popoludniowej kawie rozmawialiśmy na temat „miesiąca miodowego” ale mój narzeczony jako wielki optymista zaczął się śmiać, że będzie się cieszyl gdy dostanę urlop chociaż na ślub (nie mówiąc o weselu).Także nasze plany podroznicze pójdą w odstawkę. Mam nadzieję że chociaż w ktorąś wrześniową niedzielę uda się nam wyrwać chociaż nad Soline ( szczerze REKOMENDUJEMY to miejsce). Pozdrawiamy J&P 🙂

    • Koniecznie się wybierzcie! 🙂 A jeśli nie czujecie, to zróbcie wszystko, żeby poczuć! Nastawienie – to bardzo ważne! 🙂

  • Kamila

    my nie pojechaliśmy, bo pogoda nie pozwoliła i jakoś tak się nie złożyło :/ i chyba faktycznie tego brakowało :p ps. strasznie duża ta czcionka, źle się czyta ;p to tak technicznie ;p

    • Technicznie jeszcze nie ogarnęliśmy, ale zrobimy to, tak jak i Wy zróbcie – pojedźcie! 😉

      • Kamila

        po 6 latach małżeństwa z dwójką dzieci, to już nie podróż poślubna ;p jak młode urosną, to gdzieś sami może się wybierzemy, ale ja nie lubię zostawiać sowich dzieci ;p

  • Marysia

    Witajcie! Jeszcze się nie znamy, ale tak Was uwielbiam, że jestem pewna, że któregoś dnia porozmawiamy na żywo 😛 Rozkręcacie się z prędkością światła także ani się obejrzymy, a będziecie organizować „spotkanie z widzami” 😛
    Bije od Was mądrością i bardzo bardzo dużym szczęściem 🙂 Zazdrość to zła cecha, ale jak Was słucham, czytam i oglądam to czasem się we mnie budzi.
    Ściskam Was mocno, Marysia 🙂

    ps. Gomułeczki ” powtÓrzenia ” przez o z kreską 😛 przy tym całym pięknym tekście to mało ważne, pewnie tylko mi wpadło w oko 😛

  • Katarzyna Nowak

    Ojjj przed Nami WIELKI DZIEŃ 23.06.2017 – planów na podróż było mnóstwo! Począwszy od Barcelony – miejsca gdzie spędziliśmy nasze Pierwsze Wakacje po egzotyczne Dominikany, Mauritusy i Bali – bo jak nie teraz, to kiedy?! Niestety wszystkie wielkie kurorty na południowej półkuli, sezon zaczynają w połowie października – a nie chcę tak długo czekać! 😛 Stanęło na mojej ukochanej Grecji (zwiedziłam już kontynent i Rodos, ale mój A. będzie Grecję dopiero poznawał!) 🙂 Na 99,99 % też Kreta – bo i ja będę zadowolona (słońce! drinki!) i A. (zwiedzenie, nie leżenie plackiem) 🙂 A Bali pozostaje moim WIELKIM marzeniem, kto wie może uda nam się jeszcze w tym roku, kiedy zacznie się sezon, tam zawitać? 🙂

    • Katarzyna Nowak

      PS. Moniczko! Czy możesz napisać, tylko nazwę Waszego hotelu? 🙂

      • Monika Gomułka

        Kakkos Bay 😉

  • Ania

    Mi też się marzy Grecja lub Hiszpania! Wesele mamy na koniec lipca 2018 więc to będzie dobry czas aby wyjechać 🙂
    Jak patrzę na was to nawet nie wiecie jak nie mogę się już doczekać ślubu i miesiąca miodowego!

  • Ania

    My polecielismy w nasza podroz poslubna wlasnie na Bali 🙂 oczywiscie- jest to czas, kiedy malzonkowie ciesza sie soba nawzajem i swoim ‚nowym’ 🙂 stanem, ale ja osobiscie uwazam, ze cudownie bylo przezyc ten czas we dwoje we wlasnie tak egzotycznym miejscu, jakim jest ta wyspa. Owszem, bylo tam bardzo duzo do zwiedzania i ogladania, ale wlasnie ten fakt, ze te wszystkie przezycia mozna bylo dzielic z druga polowka byl cudowny i na pewno nas do siebie zblizyl 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Marcin Gomułka

    Haha, „no i brać się za produkcję małych krasnalków”, otóż to!!! 😀

  • Nie boicie się? 😉 Ok, to kurort, ale jednak. 🙂

  • 🙂

  • Agnieszka

    Moniko, skąd masz tą białą tunikę plażową?śliczna:)