Niepodległość? Nie bądź jak cyrkowy słoń!

0
Udostępnij:

W szczególnych dniach uroczystości państwowych na naszym domu powiewa flaga Polski, kiedy w telewizji grają Mazurka Dąbrowskiego stajemy na baczność, a podczas dekoracji polskich złotych medalistów w oku pojawia się łza (żeby nie napisać, że czasem zdarza się ryczeć). Co więcej, w tym roku podjęliśmy wyzwanie wstrzemięźliwości od alkoholu przez 100 kolejnych dni (od początku sierpnia). Wszystko dla naszej Ojczyzny. Wielu pomyśli:  Wzór! Polak na 100%!

Czy aby na pewno? Czy tylko o to chodzi w byciu Polakiem? W byciu patriotą? W przeddzień 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę chcemy raczej zadawać sobie pytania o to, czy Polska rzeczywiście jest nadrzędną wartością w sercu naszej rodziny? Czy jest naszym domem? A jeśli jest, to czy dbamy o ten dom? I wreszcie, czy kocham wszystkich członków Rodziny, która go zamieszkuje? I co z ma z tym wspólnego cyrkowy słoń?

Dom nasz ojczysty

Wierzymy, że w sercu każdego człowieka jest pragnienie domu. Z naszego doświadczenia spotkań z młodzieżą w wielu miejscach Polski wynika, że młode serca przepełnia przeogromna tęsknota za domem, który będzie „nasz”, który będzie „na zawsze”, do którego będzie się nie tylko wracać z radością, ale i z radością przyjmować każdego przechodzącego gościa. To tęsknota za domem, w którym – jak mówił do polskiej młodzieży w 2006 r. Papież Benedykt XVI – „miłość będzie chlebem powszednim, przebaczenie koniecznością zrozumienia, a prawda źródłem, z którego wypływa pokój serca”. To tęsknota za domem, który napełnia dumą, którego nie trzeba będzie się wstydzić i którego zgliszczy nigdy nie trzeba będzie opłakiwać. To pragnienie jest niczym innym jak tęsknotą za życiem pełnym, szczęśliwym, udanym. 

Podziały społeczne, polityczna walka, wzajemna wrogość, brak otwartości na drugiego, a często po prostu ignorancja sprawiają, że część naszych pobratymców ma pretensje o to, że przyszło im się urodzić w kraju nad Wisłą.

Czy Polska jest takim domem? Wielu naszych rodaków z pewnością odpowie dzisiaj: nie. I nie chodzi tu wyłącznie o emigrację zarobkową. Podziały społeczne, polityczna walka, wzajemna wrogość, brak otwartości na drugiego, a często po prostu ignorancja sprawiają, że część naszych pobratymców deklaruje obywatelstwo świata, albo – co gorsze – mają pretensje o to, że przyszło im się urodzić w kraju nad Wisłą. Są jednak i tacy, dla których tylko poezja jest w stanie wyrazić to, czym jest a dla wielu pokoleń przed nami była Polska.

Święta miłości kochanej ojczyzny,

Czują cię tylko umysły poczciwe!

Dla ciebie zjadłe smakują trucizny

Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe.

Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny

Gnieździsz w umyśle rozkosze prawdziwe,

Byle cię można wspomóc, byle wspierać,

Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać. 

/I.Krasicki/

Cyrkowy słoń

Choć nasza rodzina zalicza się dziś do grona tych szczęśliwców, dla których miejsce zamieszkania znaczy o wiele więcej, niż tylko godne, spokojne życie, to jednak nie zawsze tak było. Dlaczego? Słownikowa definicja wolności brzmi: „możliwość działania zgodnie z własną wolą; sytuacja w której można dokonywać wyborów spośród wszystkich dostępnych opcji”. Tyle teoria. Praktyka pokazuje jednak, że nawet najlepszy podręcznik nie przeżyje za nas życia. Przez lata, wybierając „spośród wszystkich dostępnych opcji”, wierząc w to, że jesteśmy wolnymi ludźmi, tę prawdziwą wolność sobie krok po kroku odbieraliśmy. 

Uwierzyliśmy w kłamstwo, że życie polega na otrzymywaniu oklasków zadowolonej gawiedzi. By je otrzymać wystarczy jedno – „cyrkowe” sztuczki.

Wypaczona seksualność, nieuporządkowanie w relacjach, korzystanie z używek, uległość pomieszana z agresją, gonitwa za pieniądzem, czy wreszcie, tak po prostu, grzeszny styl życia sprowadziły na nas smutek, cierpienie, samotność i… niewolę. Dzisiaj, z perspektywy czasu, nasze dawne dzieje niczym nie różniły się od losu cyrkowego słonia, któremu wmówiono w dzieciństwie, że nigdy nie będzie zbyt silny, by zerwać łańcuch na którym jest uwiązany. Nawet gdy przestał być słoniątkiem, nie przyszło mu do głowy, że może jednym ruchem zerwać pęta. Nie wiedział, że gdyby tylko chciał, mógłby zacząć przeżywać życie szczęśliwie. My również  przez długi czas nie chcieliśmy usłyszeć, że można inaczej, bo – podobnie jak słoń – uwierzyliśmy w kłamstwo, że życie polega na otrzymywaniu oklasków zadowolonej gawiedzi. By je otrzymać wystarczy jedno – „cyrkowe” sztuczki. Pozorny komfort za cenę wolności. Jak ci, którzy „sprzedali” Polskę w 1795 r.

Świat swoistymi sztuczkami próbuje wmówić ludziom, że ta czy inna partia, tzw. „bezpieczeństwo finansowe” (sic!), czy określone poglądy są gwarantem niepodległości.

Niepodległość

Historycy są zgodni, że w chwili utraty niepodległości, tylko niewielka część Polaków była świadoma tego, co się tak naprawdę wydarzyło. Dla zdecydowanej większości społeczeństwa (sic!) była to sprawa, o zgrozo, drugorzędna. Aż trudno pojąć, że ludzie uważali wtedy, że w ich życiu nic się nie zmieni. Co więcej, kuszeni zaborczą propagandą widzieli korzyści związane z sukcesem zawodowym, czy imperialnymi paszportami. Wystarczyły „cyrkowe sztuczki”.

Miłość własnej ojczyzny wyraża się przede wszystkim przez postawę służby oraz troski i odpowiedzialności za potrzeby i los konkretnych ludzi, których Pan Bóg postawił na naszej drodze.

Tak jak współczesny świat swoistymi sztuczkami próbuje wmówić ludziom, że ta czy inna partia, tzw. „bezpieczeństwo finansowe” (sic!), czy określone poglądy są gwarantem niepodległości, tak my, ufając Jedynemu Panu każdego ludzkiego istnienia, jesteśmy przekonani, że tylko miłość może zagwarantować prawdziwą niepodległość Polski i naszej rodziny. Że nic, ani nikt nie skruszy murów obronnych naszej ojczyzny, dopóki w naszym domu będą panowały pokój i radość, a naszym jedynym staraniem, będzie podobanie się Bogu. Bo ostatecznie, wierzymy, że miłość własnej ojczyzny wyraża się przede wszystkim przez postawę służby oraz troski i odpowiedzialności za potrzeby i los konkretnych ludzi, których Bóg postawił na naszej drodze.

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata dwuletniego Ancymonka i kilkumiesięcznej Księżniczki. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o