Małżeństwo nie jest dla mnie (coming out)

2
Udostępnij:

Jestem mężem nieco ponad 2 lata, ale dopiero niedawno doszedłem do wniosku, który mnie przeraził – małżeństwo nie jest dla mnie. Kiedy o tym pomyślę robi mi się smutno, ale trzeba stanąć w prawdzie. Mam nadzieję, że tym “coming outem” pomogę niektórym w podjęciu decyzji, której konsekwencje rozciągają się na całe życie.

Małżeństwo nie jest dla mnie

Małżeństwo nie jest dla mnie

Pamiętam czasy naszego narzeczeństwa – lęki i niepokoje związane z dniem ślubu. Im bliżej byliśmy dnia decyzji o zawarciu małżeństwa, tym bardziej wypełniał mnie paraliżujący strach. Czy ja jestem gotowy? Czy to właściwy wybór? Czy Monia jest odpowiednią osobą do zawarcia małżeństwa? Czy ta kobieta mnie uszczęśliwi? Czy opowiadaliśmy o naszej “studniówce”? Na równo 100 dni do ślubu pokłóciliśmy się tak, jak nigdy wcześniej. Było do przewidzenia, że takie sytuacje mogą się zdarzać jeszcze nie jeden raz…

Małżeństwo nie jest dla mnie

Narastające problemy

Problemy ze znalezieniem pracy, z pensją, która wystarczy na coś więcej niż życie od pierwszego do pierwszego, nie mówiąc o ciąży i trudach związanych z opieką nad małym dzieckiem. Ciągły brak czasu, zmęczenie, niewyspanie, stres, lęk przed przyszłością, wreszcie zaniedbywana modlitwa, brak oznak miłości, brak szczęścia. W zasadzie wszystko zaczęło stawać na drodze do szczęścia. Do mojego szczęścia.

Jedynie słuszna decyzja

Dorastałem do tej decyzji bardzo długo. Ba, nadal mam wrażenie, że nie dorosłem :(, ale tak jak teraz już dłużej nie mogę! Trzeba coś zmienić, bo co jak co, ale życie chcę przeżyć na 100%. W jej podjęciu pomogła mi się sentencja, którą usłyszałem na początku naszego narzeczeństwa, a brzmiała ona: małżeństwo nie jest dla Ciebie. Wtedy w to nie uwierzyłem, wyparłem, odrzuciłem. Dzisiaj wiem, że to była prawda. 🙂

Małżeństwo nie jest dla mnie

Jeśli to czytasz i szczęśliwie jeszcze nie zszedłeś na zawał, czekając na informację, że coś w naszym małżeństwie jest nie tak :D, chcę Ci napisać z mocą (i chcę, żebyś to wyrył/wyryła sobie w sercu głęboko): małżeństwo nie jest dla Ciebie! Bo w żadnej prawdziwej relacji pełnej miłości nie chodzi o Ciebie. W miłości chodzi o osobę, którą kochasz.  🙂 Naprawdę, dziś już wiem to doskonale, małżeństwo nie jest dla mnie. Jest dla innych! 🙂 Dla mojej żony, dla moich dzieci. 🙂 Po tych przeszło dwóch latach doświadczam niesamowitej radości zawsze wtedy, kiedy nad własne szczęście przedkładam szczęście mojej rodziny. 🙂

Zamienię Cię na lepszy model

Kiedy coś w naszej miłości małżeńskiej się psuje trzeba to naprawić! Nie wyrzucać, zamykając serce i izolując się. Nie wymieniać, znajdując pocieszenie wśród pasji, znajomych, czy – nie daj Boże – innych ramionach. Wreszcie nie reklamować, skarżąc się “mamusi”. Naprawiać! Do skutku! Bo tak jak fachowiec po zreperowaniu czegoś, czego na pierwszy rzut oka nie dało się uratować, czuje niesamowitą satysfakcję, co dopiero człowiek, który posklejał serce z drobnych kawałeczków bólu, niezrozumienia i wrogości! 🙂

Jedna miłość, jeden duch

Flp 2,4 Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich! Obym w swym egoizmie i egocentryzmie nie zapominał, że w małżeństwie nigdy nie chodzi o mnie. Chodzi o tych, których kocham – o ich pragnienia, ich potrzeby, ich wolę, ich nadzieje i marzenia. Obym nigdy nie pytał: „Co ja mogę z tego mieć?”, tylko zawsze: „Co ja mogę dać?”.

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata rocznego Ancymonka. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)

  • Kacper :)

    W punkt! Można zauważyć pary, które bardziej myślą o sobie niż o drugiej połowie związku, a na dłuższą metę nigdzie to nie prowadzi. Wiadomo, w pierwszych chwilach bycia razem, nie jesteśmy jeszcze tego nauczeni, ale wraz z ewolucją relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną powinna też ewoluować empatia i świadomość oddawania się drugiej osobie, aż do zawarcia małżeństwa gdzie oddajemy się drugiej osobie w 100%. Kobieta i mężczyzna stają się jednym ciałem fizycznie, psychicznie i duchowo. Dlatego pasuje mi tu stwierdzenie że: małżeństwo nie jest dla mnie, jest dla nas. 🙂

    • Marcin Gomułka

      Otóż to. 🙂