Lot z dzieckiem – 5 powodów, dzięki którym pokochasz podróże we troje

4
Udostępnij:

To był niezwykły dzień. 🙂 Pobudka o 4:30 w Gdańsku, a popołudnie spędzone na basenie w 40 stopniach bezwzględnego, hiszpańskiego słońca. 😉 Lufthansa zrobiła robotę i nim się obejrzeliśmy byliśmy już prawie 3000 kilometrów od domu. Nie ukrywamy – baliśmy się tej pierwszej zagranicznej podróży z rocznym dzieckiem. Byliśmy przygotowani, ale wiadomo – wszystkiego nie da się przewidzieć. Dlaczego jednak lot z dzieckiem to przygoda, którą warto powtórzyć? Poznaliśmy ku temu co najmniej 5 powodów. 🙂



Powód pierwszy – dziecko jest żywą “przepustką” (prawie wszędzie)

Nie wiem, czy kiedykolwiek obawialiście się kontroli lotniskowej, albo denerwują Was niekończące się “zawijańce” do stanowisk bagażowych, ale po wczorajszym doświadczeniu nas już trochę mniej. 😉 Adaś był jak przepustka. Wszędzie otwierano nam bramki poza kolejnością, czyniono honory, co najmniej, jakbyśmy lecieli biznes klasą (zresztą, jesteśmy tak pozytywnie zbudowani obsługą niemieckiego przewoźnika, że chyba popełnimy osobny wpis na temat ich standardów), nie mówiąc o wodzie i mleku, które – co prawda były prześwietlane – ot tak, mogliśmy wnieść ze sobą na pokład. Mega sprawa. 🙂 Jedynie kabina pilotów była bezwzględnie strzeżona i kiedy stewardessa z obiadem miała wejść do środka, trzeba było wyjść na moment za kotarę. 😉

Nie ukrywamy – baliśmy się tej pierwszej zagranicznej podróży z rocznym dzieckiem.


Powód drugi – uśmiech Twojej pociechy to początek spotkania

Wiecie jak to jest, kiedy Wasze dziecko podczas połowy lotu (drugą przeznacza na jedzenie i sen), chodząc po pokładzie od siedzenia do siedzenia zabawia wszystkich swoim uśmiechem, niekończącym się kiwaniem, gaworzeniem i zaczepianiem rozbawionych współpasażerów? My już wiemy. 😉 Choć nie należymy do osób, którym podczas zagranicznych wojaży brakuje języka w gębie, to po wczoraj jesteśmy pewni, że Adaś będzie inicjował większość naszych nowych, zagranicznych znajomości. 😉 Jesteśmy otwarci, ale to co Adi wyczyniał wczoraj z Niemcami, Hiszpanami, Japończykami i Rosjanami, to historia na osobny post. 😉 W konsekwencji radość rodziców, która przeniosła wspólne podróżowanie na nieosiągalny dotąd poziom. 🙂

Powód trzeci – zauważać niezauważane

Na co dzień mamy, jak każdy, trudności z zatrzymaniem się, podjęciem refleksji. Wakacje to taki czas, że jest o to zdecydowanie łatwiej. 🙂 Naszej głowy nie zaprzątają myśli o tym co myśli o naszej pracy zgryźliwy szef, czy co jeszcze trzeba zrobić w domu. 🙂 W podróży z małym dzieckiem na ręku skupiamy się jednak na rzeczach już znanych, ale zapomnianych, wypartych. Przeżywamy je niejako na nowo. 🙂 Proste czynności, które dziś wykonujemy z automatu, a kiedyś były codziennymi przygodami. I tak, z ekscytacją zamykamy podróżną torbę, jedziemy po ruchomych schodach, “wołamy” windę, czy obserwujemy startujące samoloty. Dziś niby nic, kiedyś cały świat. Gdzieś po drodze straciliśmy tę dziecięcą chęć przeżywania każdej minuty naszego życia na 1000%. Podróż z dzieckiem pomaga do tego wrócić! Niby dla niego, a może jednak bardziej dla siebie? 🙂

Proste czynności, które dziś wykonujemy z automatu, a kiedyś były codziennymi przygodami.

lot z dzieckiem  
Powód czwarty – nie ma to jak darmowy nadbagaż

Choć nie zabraliśmy wiele – jedynie jedną walizkę rejestrowanego i dwie podręcznego, to jednak tobołki typu torebka, torba z laptopami, nosidło czy torba z rzeczami Adamka nie stanowiły dla “celników” żadnego problemu. Pamiętam naszą “panikę” na kilka dni przed wylotem – “Halo, ale jakbyśmy chcieli wziąć wózek to co?! A co z fotelikiem?”. Cóż, teraz już wiemy, że dla Lufthansy wózek, czy fotelik są w cenie biletu. I choć tym razem nie zabraliśmy ze sobą (bo czekały na nas na miejscu), to będziemy pamiętać i z pewnością wykorzystywać w przyszłości. 😉 12 kg naszego życiowego „nadbagażu” to najlepsze, co możemy zabrać ze sobą w podróż! 😀

 

Powód piąty – przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda

Są ludzie, którzy w czasie wakacji lubią całymi dniami wylegiwać się na słońcu. Zresztą, kto nie lubi wylegiwać się na słońcu. 😉 My jednak wychodzimy z założenia, że życie jest naprawdę o wiele ciekawsze w drodze i wylegiwanie się na słońcu po prostu koniecznie trzeba połączyć z szeroko pojętym zwiedzaniem. 😉 Z Adamkiem pod ręką zaczęła się po prostu prawdziwa przygoda. 🙂 Bo nie można wszystkiego, nie można zawsze, nie można wszędzie. Po prostu. 🙂 Ale z drugiej strony – znajdźcie coś bardziej emocjonującego od zapasów z ośmiornicą w samolotowym WC. Życie w pełni. 😉

Znajdźcie coś bardziej emocjonującego od zapasów z ośmiornicą w samolotowym WC.

Lot z dzieckiem

Bycie rodzicem to taki niekończący się lot. 😉 Ciąża jest jak pobyt na lotnisku aż do kołowania, poród to rozpędzanie się na pasie startowym aż do wzbicia się ponad poziom chmur. Potem to już tylko rozszerzający serca widok ośnieżonych szczytów Alp, przez płacz że trzeba zapiąć pasy, kiedy nie ma się na to ochoty, na pełnych niepewności turbulencjach kończąc. 😉 Choć do końca wakacji został niespełna tydzień, życzmy Wam wielu wspaniałych podróży z Waszymi pociechami, nie tylko samolotem! Buziaki z Sali! 😉

Udostępnij:
  • pati9819

    Pięknie powiedziane! Słodziutkie zdjęcia! Miłego wypoczynku i przywieźcie trochę tego słońca do Polski 🙂

  • Anebie

    Uwielbiam czytać Wasze wpisy <3

  • Jacek Piasecki

    Z własnego doświadczenia wiem, że czym młodsze dziecko tym łatwiej podróżuje się 🙂 Często słyszę od innych, że jak dziecko będzie starsze to polecimy, dla mnie do 5 roku życia dziecka podróżowanie było bardzo przyjmnie, większość lotów przespana , reszta spędzona na jedzeniu . Z takim np. 6 latkiem trzeba już jednak bardziej nagimnastykować się, o ile nie zakładamy, że dziecko spędzi cały lot przy tablecie :). Pozdrawiam i życzę kolejnych przyjemnych podróży 🙂

  • Asia

    Super post !
    Ostatnio w jeden dzień przeczytałam całego bloga bo do tej pory oglądałam was tylko na YouTube.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny wpis czy filmik na YT.
    Miłego wypoczynku kochani 🙂