Kana Małżeńska, czyli ruszmy tyłki!

0
Udostępnij:

Dzisiaj w naszej rodzinie wyjątkowy dzień. Z dwóch powodów. 🙂 Po pierwsze świętujemy uroczystość Tej, z którą jesteśmy związani od zawsze. Której wizerunek zawsze był w naszych sercach. Nawet wtedy, kiedy tego nie byliśmy świadomi. Której opieka nad naszym domem była czymś namacalnym, doświadczalnym. I nadal jest. 🙂 Po drugie, moja siostra i szwagier świętują dziś 10. rocznicę ślubu. 🙂 Wielka rzecz. 🙂 Ich wspólna droga, ta Kana Małżeńska, to dowód na to, że małżeństwo to 100% działania i 100% łaski.

Kana Małżeńska

Kana Małżeńska

W Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej rok rocznie czytana jest Ewangelia o cudzie w Kanie Galilejskiej. To jeden z moich ulubionych fragmentów Pisma Świętego.

(J 2,1-11)
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Oto Jezus zaczyna swoją publiczną działalność, objawiając swoją boską moc w znaku, który ma przynieść radość. Radość małżeńską. Nie przemiana wody w wino, swoisty fajerwerk, jest pełnią istoty tej rzeczywistości, ale to co wydarza się wcześniej.

Maryja, która wstawia się za małżonkami u swojego Syna, następnie prosi nas, byśmy robili wszystko to, co On chce. Prawdziwa Pani, Pośredniczka, Orędowniczka. 🙂

Jezus, który zaprasza nas do pracy. Do ciężkiej, małżeńskiej pracy. On zrobi swoją część. Tę – po ludzku – niemożliwą. My mamy zrobić swoje. Stągiew miała ok. 120 litrów. Zrobić wszystko, cokolwiek nam powie, to wziąć te 720 litrów naszej obojętności, egoizmu, zniechęcenia, przyzwyczajeń, braku miłości i po prostu je przenieść, przepracować. Inaczej żadne cuda się nie wydarzą.

Zrobić wszystko, cokolwiek nam powie, to wziąć te 720 litrów naszej obojętności, egoizmu, zniechęcenia, przyzwyczajeń, braku miłości i po prostu je przenieść, przepracować. Inaczej żadne cuda się nie wydarzą. /Marcin Gomułka/

Małżeństwo = 100 procent działania + 100 procent łaski

100% + 100% = 100%? 😉 Dziwna to logika, bowiem Boża, nie ludzka. 🙂 Lubię powtarzać, że miłość małżeńska przekracza nasze wyobrażenie o ludzkiej miłości, bo… w małżeństwie sakramentalnym jest nas Troje. 🙂 I z jednej strony musimy czuwać, żeby nie ulec pokusie, że to Bóg zrobi za nas większość roboty. Z drugiej strony jednak trzeba ufać, szczególnie wtedy, gdy jest dno i 10 metrów mułu, a nasza relacja wisi na strzępkach wspomnień z dnia ślubu, w kananejską moc Chrystusa. 🙂

Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga,
a działaj, jakby wszystko zależało do Ciebie.
/Ignacy Loyola/

Bez pracy nie ma kołaczy.
/autor nieznany/

Rusz tyłek, żeby ożywić serce.
/Marcin Gomułka/

PS Już jest! Mozaika: http://mozaika.koronamaryi.pl/ Znaleźliście się? My na lewej ramie. 😉

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata rocznego Ancymonka. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)