Dlaczego ulegamy promocjom, czyli 5 mechanizmów Czarnego Piątku

2
Udostępnij:

Czarny Piątek już na stałe wpisał się w “tradycję” zakupową Polaków. Polacy nie gęsi, więc jak kaczki łykamy obietnice bez pokrycia, bo jak inaczej nazwać promocje do 70%? 😉 Poniżej przedstawiamy 5 mechanizmów działania, na których bazują ci, którzy chcą sprzedać. Sądzimy, że to niezbędna wiedza na temat tego, dlaczego ulegamy promocjom. 🙂

Givers gain

Znacie BNI? To organizacja, która wyznaje zasadę wzajemności: givers gain (“dający zyskuje”). Możecie się zapierać, że tak nie jest, ale jeśli coś dostaniemy, to czujemy się zobowiązani, żeby się zrewanżować. Sklep “daje mi” 70% rabatu? No przecież nie mogę się nie odwdzięczyć! 😉

Porównywanie się do innych

“Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy. Za pieniądze, których nie mamy. By pokazać się przed ludźmi, których nie lubimy”.

Znacie ten cytat? To smutna prawda o nas samych. Nie chcemy być gorsi od innych. Skoro sąsiad kupił nową zmywarkę, to dlaczego ja nie mam wrócić z nowym telewizorem?

Zasoby uwagi są ograniczone

Jako, że ilość informacji, które jesteśmy w stanie przetworzyć, jest ograniczona, to jeśli gwałtownie zaczynają napływać, spadają nasze możliwości ich właściwego odbioru, ergo: podjęcia dobrej decyzji.

To kluczowy mechanizm wykorzystywany przez sprzedawców, zwłaszcza w czarny piątek. 🙂 Gdzie dzisiaj nie spojrzymy, tam one są – promocje zalały Internet. Najgorsze jest to, że goni nas czas, okazje się zaraz skończą, więc trzeba kupić, póki trwają. Nabrani? 😉

Efekt osoby trzeciej

Mamy skłonność do przekonania, że jesteśmy mniej podatni na stanie się ofiarą, niż wszyscy pozostali. Wydaje się nam, że kupujemy to, co nam potrzebne, natomiast sąsiad, kolega z pracy, znajoma kupują same niepotrzebne bzdety. 😉 Moim zdaniem, to najprostszy sposób do tego, żeby kupić coś, co nam w ogóle nie jest potrzebne.

Ufamy autorytetom

Na koniec coś, co jest związane bezpośrednio z naszą działalnością. Musimy uważać, żeby wchodząc we współprace z markami swoją osobą nie polecić czegoś, co nie jest warte polecenia. 🙂

Dlaczego ulegamy promocjom

Podsumowując – w ten piątek, w ten weekend i nigdy nie dajmy się zwariować szaleństwu zakupowemu! 😉 Myślmy, pamiętajmy, że nie wszystko złoto, co się świeci, a nasze budżety nie są z gumy. 🙂 Życzymy Wam i sobie samych mądrych decyzji zakupowych! 🙂

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata rocznego Ancymonka. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)

  • Nie kupiłam dzisiaj nic i jestem z siebie dumna. 😀

  • Joanna

    Autor powinien jednak sporo poczytać. Między innymi jak pisać. Artykuł banalny, napisany w 3 minuty i zupełnie powierzchowny.