Czym jest dla Ciebie Boże Narodzenie?

0
Udostępnij:

Zacznijmy od właściwej perspektywy. Świętujemy w tych dniach uroczystość czysto religijną i nadawanie jej innego charakteru nie jest przeżywaniem Bożego Narodzenia. Jeśli spędziliśmy wczoraj/dziś miłe chwile, „poczuliśmy” coś niesamowitego, ale nie było w tym intencji przyjęcia Boga, to niestety, ale nie „rozpoznaliśmy czasu naszego nawiedzenia”. Mocne? Być może. Ale to dlatego w wielu krajach ludzie życzą sobie w tym czasie “Happy Holidays” miast “Merry Christmas”. Pierwszy dzień Bożego Narodzenia jest znakomitym czasem, by zapytać – może po raz pierwszy w życiu – czym jest dla Ciebie Boże Narodzenie? 🙂 Pośród dość poważnych rozważań, znajdziecie w tym poście też kilka zdjęć rozradowanych Gomułeczków. 😉 Enjoy!

Niebo ziemi, niebu ziemia

Dzień (a raczej dni, biorąc pod uwagę, że zaczynamy świętować w wigilię) Bożego Narodzenia to nie tylko spotkanie przy stole, jedzenie, śpiewanie kolęd, opłatek, choinka, prezenty, zwyczaje, tradycja, ale przede wszystkim spotkanie nieba z ziemią. Wielu mówi, że uwielbia te „święta”, bo są takie rodzinne, braterskie, magiczne (sic!). Tymczasem Boże Narodzenie cichutko wykrzykuje z betlejemskiej groty całemu światu, tylko jedno: jesteśmy powołani do nadprzyrodzoności, do nieba, do życia wiecznego. Jesteśmy dziećmi Bożymi, naszym ojcem jest Bóg. Czaicie? 😉

Jezus Chrystus przyszedł na świat nie po to, byśmy po 2000 lat zachwycać się szopką, pięknymi bombkami, czy najnowszym iPhonem od „gwiazdora”. Bo do tego w większości przypadków – a piszę to z wielkim smutkiem, bo wiem z opowiadań kapłanów, jak wygląda 90% spowiedzi przedświątecznych – sprowadza się współczesne przeżywanie tej wielkiej tajemnicy naszego zbawienia. ZBA-WIE-NIA. Nie pierników, czy pierogów z kapustą i grzybami… jakkolwiek bym ich nie kochał miłością na zabój! 😉

Najbardziej zdumiewające wydarzenie w historii

Sądzę, że największy “problem” we właściwym przyjęciu tajemnicy Bożego Narodzenia możemy mieć z tym, że tę niezwykłą wiadomość – Bóg stał się człowiekiem (przecież to jest jakiś kosmos!!!) – słyszymy już od wczesnego dzieciństwa. Oczywiste jak 2+2, tylko czy cokolwiek zmienia?

Jeśli rodzice nie wychowają nas (a my naszych dzieci) do odkrywania tej prawdy, grozi nam, że zaczniemy traktować ją jak jeszcze jedną z wielu miłych tradycji. Komercjalizacja w zasadzie każdej sfery naszego życia sprawia, że pod choinką pojawiają się coraz liczniejsze i coraz droższe prezenty, tylko czy znajduje się pod nią miejsce dla Jezusa? Czy znajdzie się ono w żłobie naszego serca?

Może się to wydarzyć tylko wtedy, gdy człowiek przyjmuje do żłobów swojego życia – miejsc, z którymi nie potrafi sobie własnymi siłami poradzić, naznaczonych bólem historii, słabości, grzechów, chorób i niemocy – Dzieciątko Jezus.

Czym jest dla Ciebie Boże Narodzenie?

Prawdziwe znaczenie Bożego Narodzenia mogą odkryć jedynie ci, którzy szukają odpowiedzi na pytania: Kim jest Jezus Chrystus? Po co przyszedł? Do kogo przyszedł? Co to zmienia w moim życiu? Ksiądz Marek Dziewiecki napisał kiedyś: „Niewidzialny Bóg stał się widzialną miłością po to, by także miłość między ludźmi stała się odtąd widzialna i niezawodna. Bóg przyszedł do nas chociaż wiedział, że zostanie okrutnie skrzywdzony przez „wielkich” i „oświeconych” tego świata. Przyszedł na Ziemię, bo marzy o tym, by ludzie, których obdarzył wolnością, znowu stali się podobni do Niego. Największym marzeniem Boga jest święty człowiek, gdyż za to marzenie Syn Boży oddał życie”.

Dlatego istotny sens Bożego Narodzenia polega na narodzeniu się Boga w naszych sercach. W zasadzie w tych wszystkich udekorowanych ulicach miast, galeriach pełnych przecen, przejedzonych brzuchach, a nawet radości spotkania, patrzenia na to, jak piękny to czas dla dzieci, ostatecznie chodzi tylko o jedno – by Jezus narodził się w nas. Może się to wydarzyć tylko wtedy, gdy człowiek przyjmuje do żłobów swojego życia – miejsc, z którymi nie potrafi sobie własnymi siłami poradzić, naznaczonych bólem historii, słabości, grzechów, chorób i niemocy – Dzieciątko Jezus. Tylko wtedy możemy stać się źródłem błogosławieństwa dla innych, tylko wtedy jesteśmy zdolni przyjąć krzyż, umierać, być naśladowcami Boga. 🙂

“Wierzysz, że się Bóg zrodził w Betlejemskim żłobie? Lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie” Adam Mickiewicz

Doświadczyć Bożego Narodzenia

Często jest tak, że my chcemy przygotować nasze serca na przyjęcie Chrystusa. Sądzimy, że nie jesteśmy godni, bo znowu nie udało się pobożnie przeżyć adwentu, znowu zabrakło odwagi, żeby się wyspowiadać, nie mówiąc o opłatku z ludźmi, których nie znosimy.

To nam mówi – we mnie nie może narodzić się Bóg! Tymczasem Jezus przychodzi do śmierdzącego żłoba, gnoju grzechu, chłodu samotności, wszelkich możliwych ciemności naszego życia, by nas podnieść, dać nadzieję, obudzić uśpioną wiarę, wlać w nasze serca miłość, uświęcić nasze życie! Sobą!

Nie my naszymi staraniami, tylko On sam sobą! To jest doświadczana przeze mnie (przez nas w małżeństwie) prawda o Bożym Narodzeniu, które chcemy przeżywać co dnia! 🙂

Życzymy Wam doświadczenia tej radości, która była udziałem prostych pastuszków, ale również mędrców, oślęcia i wołu, chórów anielskich i rodziny z Nazaretu. Każdy z nas może się przejrzeć w małym dziecku. To wspólne doświadczenie Boga i człowieka, niech nas prowadzi do przyjęcia prawdy o nieskończonej miłości Boga ku nam. 🙂

I pamiętajcie, że Boże Narodzenie nie trwa jeden, dwa, czy trzy dni, a nawet nie osiem! 😉 Módlmy się, by nasze serca były gotowe na narodzenie Boga każdego dnia nadchodzącego roku. 🙂 Tego sobie i Wam życzymy! 🙂 A teraz… czas wrócić do świątecznego stołu – niech się rodzi!

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata dwuletniego Ancymonka i kilkumiesięcznej Księżniczki. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o