Czarny Piątek, Biały Piątek – po prostu przeczytaj!

32
Udostępnij:

Czarny Piątek, czy Biały Piątek? Jak wiecie kilka miesięcy temu opublikowaliśmy film, w którym opowiadamy się za życiem. Później były Wasze komentarze, z których część opublikowaliśmy tutaj: Zanim dokonasz aborcji – przeczytaj (poruszające historie) – kto nie czytał, WARTO! 🙂 Tym razem tylko i aż 5 historii, które pokazują, że – skoro dzisiaj na ustach/fejsach/instagramach wielu jest odmieniane przez wszystkie przypadki słowo WYBÓR – warto wybrać życie. 🙂

1. Franek nie jest z kosmosu

Kiedy w 2013 roku po badaniach prenatalnych z moim już trzecim dzidziusiem dowiedziałam się, że synek ma zespół Downa, ogarnęło mnie przerażenie. Pierwsza reakcja, spotęgowana słowami lekarza: „Proszę się zastanowić, czy chce pani żyć z takim dzieckiem”. W połowie 2014 roku przyszedł na świat Franciszek.

Dziś ma 3 lata (wiadomość z 2017 r.) i jest kochanym dzieckiem. Daje nam tyle radości! Każdy jego postęp to powód do świętowania: że się nauczył  pić ze zwykłego kubka, że zna choreografie piosenki której nauczył się w przedszkolu, że naśladuje nasze zachowanie. Franio jest normalnym dzieckiem, a nie kosmitą tak jak sobie, co niektórzy ludzie wyobrażają. Kochamy go, a on kocha nas. To najważniejsze! 🙂

 

2. Presja dziadków

Moi rodzice w młodym wieku przywitali na świecie mojego brata, który nieoczekiwanie urodził się z chorobą Hirschsprunga. Po wielu operacjach i miesiącach spędzonych w szpitalu, lekarze stwierdzili, że to cud, bo medyczne nie ma wyjaśnienia, skąd to maleństwo ma tyle siły. Dziś mój 23-letni brat studiuje, pracuje i ma się dobrze. Wprawdzie blizny oraz pewną deformacje ciała ma do dnia dzisiejszego z powodu ogromnego błędu lekarskiego, aczkolwiek jest w pełni sprawny.

Gdy okazało się, że mama jest w ciąży z kolejnym dzieciątkiem i radośnie wszystkim to ogłosiła, jej teściowie natychmiastowo zgasili ten zapał. Skoro pierwsze dziecko urodziło się chore, na co nic nie wskazywało, to drugie również może mieć problemy zdrowotne. Dziadkowie notorycznie nakłaniali mamę do aborcji, tak by uniknąć kolejnego cierpienia. Mimo, że lekarze stwierdzili, że dziecko (czyli ja 🙂 ) rozwijam się poprawnie i wszystko jest w normie. Mama mojej mamy, czyli moja babcia również była przeciwko lekarzom, argumentując że w pierwszej ciąży diagnozy również były dobre (sic!). Na koniec dodam, że moja mama żyje dzięki Bogu, bo babcia chciała ją usunąć, lekarze jednak ostrzegli, że babcia może tego „zabiegu” nie przeżyć. Jej strach zadecydował o życiu mojej mamy. Mama dowiedziała się o tym po 35 latach życia.

3. Helenka miała być chora

Opiszę Wam sytuację, która wydarzyła się w mojej rodzinie. W czasie ciąży mojej cioci okazało się, że coś jest nie tak i wielce prawdopodobne, że malutka ma zespół Downa. I gdyby po tej informacji, spojrzeli na to tak, jak dzisiaj próbuje się to wmówić, że skoro dziecko jest chore, to nie ma sensu żeby się urodziło, bo to będzie trudne, bo przecież będą mieli obciążenie do końca życia, dzisiaj nie byłoby Helenki.

Urodziła się prawie miesiąc przed terminem… całkowicie zdrowa. Jest najgrzeczniejszym i najpiękniejszym dzieciątkiem, jakie mogli sobie wymarzyć. Te sytuacje pokazują, że to nie jest banalna sprawa. Trzeba o to walczyć. Bo my nie mamy prawa decydować kto ma się urodzić a kto nie. Czyje życie jest tego warte, a czyje nie.

4. Miłość Matki wygrywa

Mój młodszy brat w trakcie porodu miał zakażenie bakteryjne całego organizmu. Prognozy lekarzy były złe. Że nawet jeśli przeżyje, to będzie „roślinką” – sparaliżowany, bez podstawowych funkcji życiowych, nie będzie mówił, nie będzie słyszał. zaczęła się walka. Mój ojciec pisał prośby o dofinansowanie leczenia, w zamian za to była propozycja wolnego miejsca w hospicjum dla nowonarodzonych  chorych  dzieci. Rodzice brali co rusz jakiś kredyt, zastawili  nasz dom, ojciec sprzedał własną działalność. Dla mojej mamy było jasne i oczywiste że będzie walczyć o jego życie, bez względu na to ile będzie ją to kosztowało.

A kosztowało wiele bo pierwsze lata życia mojego brata spędziła w szpitalach. Przeżyła załamanie nerwowe, leczyła się psychiatrycznie. Dzisiaj ma mój brat ma 19 lat i jest całkowicie zdrowy, pełnosprawny, nie widać cienia śladu po tym co przeszedł.

Widzę w mojej mamie, że to jest właśnie postawa prawdziwej miłości – takiej które walczy, takiej która się nie poddaje, takiej która zasłoni własnym ciałem swój skarb i nie pozwoli innym ludziom na krzywdę wobec niego. Mój brat jest cudem  i wygrała  miłość  – miłość matki do dziecka, bo gdyby nie zaciętość i nieugięcie mojej mamy wątpię, że ta historia skończyłaby się tak dobrze.

5. Życie to mozaika

Kiedy miałam 10 lat moja mama zaszła w ciążę po wielu trudach. Nawet nie wiecie jak bardzo pragnęłam mieć rodzeństwo! W ciąży dowiedziała się, że dziecko jest chore, że jest wada serca i na podstawie długości karku można stwierdzić wadę genetyczną. Lekarze proponowali jej aborcję trzy razy. Trzy razy powiedziała „nie”. To nie jest tak, że od razu zgodziła się z wolą Boga, ale stwierdziła, że Bóg chce jej coś pokazać, że chce przez to, że da jej chore dziecko zrobić coś dobrego.

Ciężko było jej dojść do takiego wniosku, ale doszła i jeszcze gorliwiej się modliła wraz z całą rodziną! Bartuś przyszedł na świat z niewielką wadą serca i „mozaiką” – niepełnym zespołem Downa. Okazało się, że stopień niepełnosprawności jest niewielki! Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak cieszy każdy uśmiech, każde słowo takiego dziecka! Dzisiaj Bartek ma osiem lat i jest wspaniałym, mądrym chłopcem, uczęszczającym do normalnej szkoły, jest niezwykle radosny i troskliwy o innych. Jest bardzo wrażliwy ma krzywdę innych ludzi.

czarny piątek

Czarny Piątek

Tak jak lewica swoimi krzykami nie rusza polityków prawicy (abstrahując od tego, że większość protestujących prawdopodobnie nie wie, kto stoi za projektem, ile podpisów obywateli zebrał i jakie są jego zapisy (sic!)) , tak i wszyscy obrońcy życia, łącznie z autorami tego bloga, powinniśmy przede wszystkim chwycić za różańce i modlić się o kochające serca matek i ojców (!!!). Nie tylko dzisiaj o 15:00. 🙂

Na koniec komentarz jednej z naszych Czytelniczek:

Życie to życie, jakkolwiek głupio i naiwnie to nie brzmi. To możliwości. To szansa. To oddech. To wybór. Wybór, którego nie powinniśmy podejmować za to biedne dziecko. Boże dziecko. Bóg z jakiegoś powodu je zesłał. Nie wszyscy mają szansę żyć. Nie odbierajmy tego tym, którzy pragną żyć. Którzy mogą żyć.

To co, wybieramy MIŁOŚĆ? 🙂

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata rocznego Ancymonka. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)