Córeczka Tatusia, czyli oczekując na Księżniczkę

1
Udostępnij:

Stało się, najpiękniejsza (po Mamusi) nadchodzi! 😉 Na razie bezgłośnie, skryta w najbezpieczniejszym miejscu świata, niedługo wypełni sobą każdą ciszę mojej męskiej, życiowej… ucieczki. Słysząc przez lata określenie Córeczka Tatusia nie dowierzałem w jego prawdziwość. Dzisiaj, jeszcze na kilka miesięcy przed porodem, przyznaję rację i… szukam w Internecie jak zdobyć pozwolenie na broń (haha). Księżniczka to jednak nie tylko wielka radość i ojcowska duma, ale również wyrzut – czy sprawię, że będzie wiodła królewskie życie?!

Córeczka Tatusia

Mówią, że mężczyźni zwykle oczekują syna. Też czekałem. Pamiętam, że od zawsze sądziłem, że łatwiej dogadam się z chłopcem, że będziemy grać w piłkę, chodzić na męskie wyprawy do lasu, no i jak niby dziewczynce pokażę jak zrobić procę? Albo w drugą stronę, jak mam niby, tak po prostu, zacząć bawić się w dom, ubierać lalki i wpinać różowe spinki w blond pukle włosów? To się tak da?! 😉

  

Nie możemy czuwać jeśli nie czujemy, nie odczuwamy, nie jesteśmy w relacji.

Być może jeszcze do niedawna mogłem tak myśleć. Dziś jest tak, że jeszcze nie wiem jak wygląda, a już nie mogę się doczekać, by robić te wszystkie rzeczy. Oczywiście z pomocą Adamka! 😀 To że Ona jest/i będzie malutka, jest kobietą, jest delikatna, wrażliwa, słabsza (choćby od jej starszego brata), to automatycznie stawia mnie w roli Jej obrońcy (hej, przyszły Zięciu, do ostatniej kropli krwi! :D). 🙂 Córka to przecież taka miniaturka Mamy – skoro w obronie Moni staję i stawał będę zawsze, co dopiero takie maleństwo, jeszcze nie „wyklute”… 😉 Już teraz, zanim się narodzi, powinienem czuwać nad Jej rozwojem, opiekować się i dopieszczać Tę, która nosi Ją pod sercem, żeby obu niczego nie brakowało. 🙂

Czujność

Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze się tą czujnością w wystarczającym stopniu wykazuję. Proza życia, obowiązki, ucieczki, wszelkiego rodzaju słabości i grzech oddalają mnie od tego, co najbardziej istotne w świadomym przeżywaniu życia, czyli relacji. 🙂 To niesamowite, że źródłosłów „czujności” zakotwiczony jest w uczuciach. Nie możemy czuwać jeśli nie czujemy, nie odczuwamy, nie jesteśmy w relacji. 🙂 Przeżywamy właśnie Adwent, czas oczekiwania na przyjście Pana. Jak odległe to słowa dla tych, którzy nie mają z Nim osobistej relacji.

Umniejszajmy siebie po to, by nasze Żony i dzieci, których oczekujemy, mogli wzrastać.

Nie potrafię sobie wyobrazić, jak trudno byłoby mi czuwać, gdyby z Córeczką, która jest jeszcze w łonie mamy, jeszcze się nie narodziła, jeszcze nie przyszła na ten świat, nie łączyłoby mnie nic, poza biologią. Jeśli byłaby dla mnie kimś obcym, co gorsze kimś niechcianym. Kiedy o tym pomyślę, serce się kraje, głównie ze względu na odrzucone dzieci, ale i niedojrzałych do swojej roli ojców.

Do wszystkich Tatusiów, czekających na przyjście ich Córeczek, czy Synków mam jeden apel: czuwajcie! 🙂 Niech to nasze czuwanie będzie konkretne, tak jak przystało na adwent. Umniejszajmy siebie po to, by nasze Żony i dzieci, których oczekujemy, mogli wzrastać. 🙂

Cierpliwość

Łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać. Wiem. Mówię to, jako ten, komu brakuje cierpliwości. Mówię to, jako ten, który wie lepiej. Mówię to wreszcie, jako ten, który za swoją opiekę nad rodziną lub jej brak kiedyś odpowie. I nie będę musiał czekać na Sąd Ostateczny. Mówią, że minie to w mgnieniu oka – dzisiaj maleństwa, jutro dojrzewający młodzi ludzie… którzy – jestem o tym głęboko przekonany – wypunktują (nie)wychowanie swoich rodziców.

Dlatego w tym adwencie (mam na myśli zarówno Boże Narodzenie, jak i narodziny Córci), modlę się przede wszystkim o cnotę ojcowskiej cierpliwości. Najpierw do siebie samego, bo bez wolności do popatrzenia w lustro z miłością nie zrobię kolejnego kroku. Potem do bliskich – Żony, dzieci, rodziny, przyjaciół, nieprzyjaciół, bo życie bez przebaczenia jest jak lizanie loda przez szybę. Wreszcie do Planu Bożego, który przygotował dla mnie Ten, który prawdziwie jest Ojcem.

Królewskie Życie

Jasne, że chciałbym żeby Córcia miała co jeść, w co się ubrać, etc. Po prostu wszelkiego rodzaju warunki do rozwoju. To całkiem normalne pragnienie każdego rodzica. Bardzo chcę Jej zapewnić jednak przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, które nie może równać się z niczym innym. Chcę żeby czuła się Księżniczką, tzn. żeby nie tyle była nią w moich oczach (tak będzie, wierze w to głęboko), co żeby ona widziała, że Jej Tata jest dziedzicem Królestwa. Tylko dzięki temu sprawię, by wiodła królewskie życie. 🙂

Pragnę Królestwa, w którym króluje miłość, prawda, sprawiedliwość i miłosierdzie. Królestwa, które nie osądza, nie potępia, nie krzyczy i nie jest wulgarne. Królestwa, które jest ciche, pokorne, mądre i dobre. Królestwa, którego suwerenem jest Bóg. Królestwa, w którym określenie Córeczka Tatusia będzie… pozytywnie dwuznaczne. 🙂

PS Gdyby ktoś miał wątpliwości – to nie jest reklama Pamiętnika Córci, ale jakby ktoś chciał kupić, to wydała go Edycja Pawła i to mój pierwszy tatusiowy prezent dla Córci. Drugim jest to coś, co leży w łóżeczku – taka ni to kiecka, ni to śpiochy (kupione w TK-Maxx). 😉

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata rocznego Ancymonka. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)

  • Sandra Szojda

    Piękne 🙂