Co robi 8-miesięczne dziecko?

6
Udostępnij:

Ten wpis dedykujemy wszystkim rodzicom, którzy „mierzą się” z tym, co Amerykanie nazywają awesomeness (co można przetłumaczyć np. jako „odlotowość”) ich dzieci. 😉 Wpis będzie traktował o tym, co robi 8-miesięczne dziecko Gomułeczków (a może czego nie robi?), ale odnajdą się tutaj wszystkie mamy i tatusiowie (ciocie/wujkowie/dziadkowie etc.) ich niezwykłych dzieci. 🙂

Prawidłowy rozwój dziecka

Zanim nie zostaliśmy rodzicami zwyczajnie bawił nas przesadny zachwyt nad własnymi dziećmi. „Mój Piotruś chodzi od 6 miesiąca”, „Moje dziecko przesypia całe noce od 2 miesiąca”, „Moja Izunia nigdy nie płacze”, „Nasza Kasia mówi od 9 miesiąca”, „Nasz Adaś tak mądrze patrzy, jakby rozumiał”. Kwestie mające oparcie w prawdzie, ale też bardzo często wypowiadane instynktownie, trochę życzeniowo, mimowolnie powiązane z wyobrażeniami o przyszłym życiu maluchów. No bo niechże mi ktoś pokaże rodzica, któremu przez myśl nie przemknęła myśl o swoim dziecku – przyszłej pani doktor, znakomitym sportowcu (co najmniej udział w olimpiadzie), najpiękniejszej w klasie, geniuszu, czy przynajmniej osobie o wiele inteligentniejszej od nas samych, skoro już w tym wieku robi takie rzeczy… Kij ma oczywiście dwa końce i w drugą stronę też to działa! Znamy dzieciaki, które jeszcze nie robią tego, co ich rówieśnicy. No właśnie – jeszcze nie. I tutaj wychodzi ludzka przypadłość – brak mądrości, by ze spokojem potraktować to, jak coś całkowicie normalnego.

Podobne zupełnie do nikogo

To tak jak z przepowiadaniem do kogo dziecko jest podobne. Nie prowadzimy z Monią rankingu, ale chyba powinniśmy i przy okazji obdarować czymś ciocie obvious, bo Adaś „był już podobny bardziej do”: dziadka, babci, mamy, taty, wujka… serio? Mówicie tak na podstawie obejrzenia kilku zdjęć? 😉 Inna sprawa, że zdjęcia wynaturzają rzeczywistość, nie oddają tego, jak wyglądamy naprawdę. W dobie „selfie” (czyt. zdjęć takich jakie chcemy) – chyba o tym zapomnieliśmy. Ja lubię powtarzać, że teraz może być podobny nawet do sąsiadki, porozmawiamy za 15 lat. Zresztą, czy tylko wygląd ma znaczenie? Nawet na tak niewinnym terenie przykładamy wagę do rzeczy zgoła nieistotnych, dzieląc dzieci na ładne/brzydkie, uśmiechnięte/poważne, grube/chude etc. To automat, ale warto się czasem zatrzymać i podjąć refleksję, by nie zabrnąć w tych ocenach za daleko (jak lubimy powtarzać – kierujemy te słowa najpierw do siebie samych).

Dziecko nie chce jeść

Co robi 8-miesięczne dziecko, kiedy waży 10 kg, ma 80-84 cm wzrostu i siada do obiadu (co innego owoce we wszelkiej postaci, kaszki i chrupki kukurydziane)? Wszystko, żeby tylko go nie zjeść. Czy jest to powód do obaw? Oczywiście, że jest* – trzeba poświęcić czas, robić przerwy, angażować, przeczekać marudzenie, a serial nie poczeka (dobrze, że jest nagrywarka). *;) A propos niejedzenia, to smoczek pojawił się w naszym życiu z prostej przyczyny – nasz „niejadek” w pierwszych dwóch miesiącach życia przekraczał normy dzienne przybierania na wadze o 200%. 😉 Przy okazji: rozszerzając dietę przekonaliśmy się, że Thermomix – genialny gadżet kuchenny – jeszcze nie zaczął się sprawdzać jako pomocnik do przygotowywania posiłków dla tak małego dziecka (tutaj nie zawodzi za to zwykły blender).

Dziecko nie chce spać

Kto śledzi nasze Instagram Stories, ten doskonale wie, o czym mowa. Adaś nie śpi – tak, jak byśmy tego chcieli, haha – i tak naprawdę, odkąd pamiętamy, budzimy się do niego w ciągu nocy. Pewnie za chwilę przeczytamy w komentarzach mnóstwo rad od doświadczonych matek, ale z całym szacunkiem – próbowaliśmy wszystkiego, nie pomaga. Dziecko tak ma i już. My też już wrzuciliśmy na luz (wielki pokłon składam w tym miejscu najpierw Monii, a następnie wszystkim niewyspanym matkom świata), choć to trudne, obciążające, zwyczajnie męczące, ale to część ukochanego przez nas rodzicielstwa. Dzięki Bogu tylko taką cenę przychodzi nam „płacić” za ten cudowny dar, tego słodziaka, tę radość. Przyjdzie czas, że Adaś zacznie spać regularnie i wtedy – obiecujemy – zapraszamy na imprezę! Będzie trwała cały miesiąc! Ach te marzenia… 😉

Dziecko jeszcze nie mówi

Jedna z „legend” rodziny Gomułków opowiada o małym Marcinku, który na widok starszej, zapłakanej siostry, która nie chce iść do szkoły, mówi: „Ja idę koły”. Miałem wtedy 10 miesięcy. Póki Adaś nie wypowie 3 sensownych słów kolejno po sobie, w dobrym kontekście, będę trzymał się wersji, że powtórzyłem po prostu „koły”, rodzice – przez lata – dopowiedzieli swoje. Na razie mówi w kółko „tata” i inne niezidentyfikowane „głupoty”. Żeby być dokładnym, jak nas pouczono, wypowiada taką zbitkę – „tatatatatatatata”, bo tym samym ćwiczy aparat mowy. W tym rankingu tata wygrywa z mamą jakiś 1.000.000 do 2. Mama powtarza, że jak już zacznie mówić, to nie będzie mówił nic innego jak tylko „mama”. Tata tego mamie serdecznie życzy, ostatnio nawet zaczął trening syna i przy każdej możliwej okazji próbuje mu wdrukować określenie kobiety jego życia. W tym miejscu warto oddać głos nauce, która mówi, że kiedy kilkumiesięczne dziecko „mówi” mama, to niekoniecznie musi być to nagły przypływ uczuć, ale informacja, że po prostu… jest głodne. 😉

Zatem co robi 8-miesięczne dziecko?

„Haaaalo!?” zawołajcie, „Gdzie to awesomeness?!”, „Gdzie ten czad i odlot?!”. Odpowiedź jest jedna: między wierszami. Czasami po prostu warto sobie przypomnieć, że odjechane dzieci nie zawsze przesypiają całe noce, zawaliste maluchy są czasami niejadkami, bombowe brzdące dopiero raczkują, kiedy powinny…, genialne dzieci nie mówią, a odlotowe pociechy jeszcze będą biegać tak, że ich nie dogonimy. 🙂 Jeśli jednak Wasze dzieci rozwijają się podręcznikowo i potrafią WSZYSTKO – tylko się cieszyć (naprawdę, mówimy to bez cienia ironii)! 🙂 Na koniec kilka zdjęć naszego, NORMALNIE ROZWIJAJĄCEGO SIĘ dziecka. Od kilkunastu dni najważniejszą zabawą Adasia jest wstawanie i opieranie się o rzeczy wszelakie – od łóżka, po leżącą na podłodze gitarę, wszystko co można nazwać przeszkodą. Ze wspinania się po szczebelkach łóżeczka powoli się doktoryzuje, a szafki z butami musimy zabezpieczyć chyba na stałe. Powoli zastanawiamy się nad kaskiem (serio, serio), ktoś z Was może nam doradzić jakiś konkretny model dla naszego modela?

„Nie śpię, bo trzymam kaloryfer!”

 

„Co oni tam przede mną schowali?”

 

„Siłka niepotrzebna, wystarczy mi piekarnik”.



Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata rocznego Ancymonka. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Agnieszka MokrowieckaKinga MaciejekasiachochoAnia JMEwa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnieszka Mokrowiecka
Gość
Agnieszka Mokrowiecka

Absolutnie PRZECUDNY! Adaś:) Co do kasku, to my kupiliśmy Chicco, ale jak kupiliśmy, tak sprzedaliśmy, bo jakiś taki zbyt płytki był.. Ale może w jakimś sklepie pozwolą Wam przymierzyć. Muszę powiedzieć, że podniosło mi się ciśnienie, gdy zobaczyłam zdjęcie Malucha przy piekarniku–moi Drodzy.. zakupcie już może takie zabezpieczenia do drzwiczek, bo co jak co..ale piekarnik, może naprawdę zrobić dziecku przywdę.. Co do spania.. to tj. zresztą pisaliście-dostaliście już mnóstwo rad, ale mogę dodać od siebie, że naszym sposobem na w miarę normalne godziny snu było kładzenie Synka spać ok 20, a nie jak to robi wielu rodziców ok. 18-19. Wtedy… Czytaj więcej »

Kinga Maciejek
Gość
Agnieszka Mokrowiecka
Gość
Agnieszka Mokrowiecka

Tak, widziałam, że w sieci „straszy się” książkami T. Hogg. Ja uważam, że zupełnie niesłusznie, bo wiele z nich skorzystałam – czyt. nie oznacza, że bezmyślnie, bezkrytycznie skopiowałam. Ale oczywiście każdy wychowuje swoje dziecko tak ja chce. Pozdrawiam

Ewa
Gość
Ewa

Mój brat również ma na imię Adaś. Rodzice mieli z nim bardziej niż ciężko-nie spał, płakał i już. Próbowali nawet podstawiać go pod żyrandol (w tamtych czasach), żeby oczy mu się wreszcie zamknęły choć na chwilę. Nie pomagało. Potem urodziłam się ja, Ewa. Wtedy z kolei rodzice sami woleli nie spać, nasłuchując w nocy czy na pewno oddycham. Bo nie płakałam w ogóle a spalam na zawołanie 😉

Ania JM
Gość
Ania JM

hahahahahahahah ja też rozważałam zakup kasku , nawet powiedziałam o tym lekarzowi , który o dziwo !! mi przytaknął, stwierdził ,że kask jest bardzo dobrym rozwiązaniem, ja jednak pomyślałam,że jeśli założe dziecku kask to jak on ma zajarzyć ,że na ten lub ten sprzęt trzeba uważać ,że jak rzuci się na zabawkę ignorując stojący obok jeżdzik to zaliczy w głowę, przecież tak się dziecko uczy poruszać w terenie „zabudowanym”,że musi się uderzyć, upaść , zahaczyć o coś itp. itd. żeby jego ciało i mózg nauczyły się szacowania odległości , tego ,że na głowe trzeba uważać. i od razu mowię ,że… Czytaj więcej »

asiachocho
Gość
asiachocho

Witajcie. Mam dwuletnią Helusie. Chodzić zaczęła w 13 mc wcześniej się niepokoiłam ☺ teraz się z tego śmieje. Trzeba dużego dystansu do tego „co dziecko powinno”. Kask tu zgadzam się to głupi pomysł. Czasami trzeba dostać po głowie by się nauczyć unikać niebezpieczeństwa. Trzeba mieć dzieci na oku i tyle. Zawsze jak się zastanawiam nad jakimś udogodnieniem myślę o własnym dzieciństwie. Podwórka trzepaki płoty… nadal żyje pozdrawiam.