„Miałam do wyboru ciężarówkę albo rów”, czyli dlaczego RWF?

0
Udostępnij:

Nadszedł czas, kiedy musimy rozejrzeć się za drugim fotelikiem. Po przeczytaniu wielu opracowań, jeszcze większej ilości blogów, ale też pamiętając ubiegłoroczny wypadek, nie mieliśmy wątpliwości – tylko tyłem do kierunku jazdy. Jedna z naszych czytelniczek poleciła nam sklep, chociaż teraz łatwiej nam mówić o tym miejscu jak o centrum doradztwa z możliwością zakupu i podczas ostatniej wizyty w Warszawie odwiedziliśmy fotelik.info. Po drodze okazało się, jak wiele czynników wpływa na przydatność i – subiektywnie – bezużyteczność poszczególnych modeli oraz dlaczego wybór odpowiedniego fotelika jest taki wyjątkowy. 🙂 Zatem dlaczego RWF?

Kiedy zmienić fotelik?

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie, kiedy przesadzić dziecko z pierwszego fotelika 0-10/0-13. Sprawa jest w zasadzie bardzo prosta i nie ma co się nad tym długo rozwodzić, trzy przypadki:

  1. osiągnie wagę maksymalną, czyli 10 kg lub 13 kg,
  2. głowa (po wyciągnięciu wszelkich dodatkowych poduszeczek, wystaje ponad górną krawędź oparcia w foteliku),
  3. pasy są za krótkie (w sensie nie da się już dopiąć małego sumoki).

Największy hicior: „Moje dziecko nie chce jeździć tyłem”. No pewnie, że nie chce, woli siedzieć u taty na kolanach i trzymać kierownicę!

Dlaczego RWF?

Okazuje się, że idea przewożenia noworodków i dzieci w samochodzie w pozycji tyłem do kierunku jazdy (rear way facing) ma już ponad pół wieku. Oczywiście Szwecja, a patent zaczerpnięty z foteli używanych przez astronautów misji Gemini. I tak, analogicznie do założeń inżynierów NASA, w przypadku kolizji polegającej na uderzeniu przodem samochodu w przeszkodę lub inny samochód całe plecy dziecka absorbują siłę uderzenia, a dużo bardziej podatna na uszkodzenia szyja pozostaje ochroniona. Rezultaty widoczne są w statystykach wypadków. Badania przeprowadzane przez firmy ubezpieczeniowe pokazują, że ryzyko śmierci lub poważnych obrażeń jest 5 razy większe w fotelikach ustawionych przodem do kierunku jazdy. 5 razy (!).

 

Czy to ma sens?

Po obejrzeniu powyższego filmu moglibyśmy odpowiedzieć – „a nie ma!?!?!” By utwierdzić się w przekonaniu, można by też przeczytać wyniki testów PLUS i ADAC. Na nic to. 🙁 Nieprzekonanych nie przekonamy nawet najcięższą argumentacją, bo przecież „wiedzą lepiej” (to tak jak z koniecznością zapinania pasów bezpieczeństwa), a w Polsce niestety wciąż pokutuje przekonanie, że tyłem do kierunku jazdy ostatecznie ma sens tylko pierwszy fotelik. Oczywiście, mamy świadomość, że ludzie to czytający prawdopodobnie słyszeli już o RWF, ale jeśli tylko jednej mamie/przyszłej mamie/cioci ta notka da do myślenia – będziemy się cieszyć. 😉 Co ważne – mówimy to z perspektywy osób, którym przy zakupie pierwszego fotelika nikt nie wytłumaczył po co i dlaczego. 🙁 No ale, człowiek uczy się przez całe życie. 🙂

Moje dziecko woli jeździć przodem

Do tych wszystkich, którzy pytają retorycznie dlaczego RWF i w głębi serca uważają, że nie będą wozić dzieci tyłem, bo: „dziecku niewygodnie” (Otóż, ze względu na inną budowę miednicy, bardzo wygodnie…), „dziecko nic nie widzi” (Bo do tej pory to niby widziało kawał świata…), „ja nie widzę dziecka” (Drogi kierowco, patrz na drogę!), czy moim zdaniem największy hicior: „dziecko nie chce jeździć tyłem” (No pewnie, że nie chce, woli siedzieć u taty na kolanach i trzymać kierownicę!) mamy zdjęcie i historię zasłyszaną w fotelik.info:

dlaczego rwf

Fotelik, który widzicie, nie bez przyczyny przymocowany jest do sufitu i „wisi” do góry nogami. Jego właścicielka, w podzięce za przeprowadzone szkolenie, oddała go nam po wypadku, któremu uległa… wraz z dzieckiem. Jak zrelacjonowała: „Miałam do wyboru ciężarówkę albo rów. Wybrałam rów. Samochód po kilku koziołkach wylądował na dachu. Kiedy strażacy przyjechali na miejsce zdarzenia ze smutkiem uznali, że dziecko w foteliku nie daje oznak życia… Po chwili jednak okazało się, że maluch w doskonale zamocowanym, bezpiecznym foteliku cały wypadek… smacznie przespał. To dzięki zastosowaniu się do Waszych poleceń!”. Ta sytuacja pokazała nam po raz kolejny, że z całą pewnością, to co robimy ma sens!

Gdzie szukać doradców?

Z pewnością takich historii jest mnóstwo. Wierzę, że tak jest! Że rodzice są coraz bardziej świadomi zagrożeń jakie niesie ze sobą przewożenie dzieci w nieprawidłowy sposób. To m.in. dzięki takim miejscom, jak fotelik.info. Z tego co wiem, w każdym większym mieście znajdziemy choć sklep, gdzie specjaliści doradzą nam jak dobrać fotelik pod kątem dwóch zasadniczych parametrów:

  • odpowiedni dla naszego dziecka,
  • pasujący do naszego samochodu (chodzi o kąt nachylenia oparcia fotelika).

My skorzystaliśmy z wizyty w Warszawie, ale możecie poszukać czegoś w swojej okolicy (nie trzeba jechać do Warszawy). UWAGA – omijajcie szerokim łukiem „doradców”, którzy zachwalają produkt, a nie spytają nawet o to, jakim samochodem dziecko będzie przewożone (!).

Wiedza, która ratuje życie

Po tych 2 godzinach cennych rozmów ze specami od wypadków z udziałem dzieci wiemy jeszcze jedno, być może to coś najważniejszego, co wynieśliśmy z „wykładu” w fotelik.info. Otóż jeśli już odpowiemy sobie na pytania: jaki fotelik? i dlaczego RWF? nawet najlepszy na rynku sprzęt nie będzie działał, jeśli nie będziemy mieli wiedzy, która pozwoli skorzystać z tego hiper-pancernego fotelika w należyty sposób. Dlatego jeśli tylko jesteście na etapie poszukiwania drugiego fotelika, zróbcie nam tę przyjemność i nie idźcie po linii najmniejszego oporu, tylko wybierzcie z głową, konsultując ten wybór z osobami, które zjadły na tym zęby. 🙂

Przy tworzeniu powyższego tekstu korzystałem z: fotelik.info i Wikipedia. Filmik z animacją zderzenia znalazłem na mamygadzety.pl (przy okazji polecamy to, co Marysia robi w sieci!).

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata rocznego Ancymonka. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)