10 Bardzo Ważnych Pytań i 10 Gomułkowych Odpowiedzi

0
Udostępnij:

Tak się złożyło, że właśnie dzisiaj mija równo 30 miesięcy odkąd złożyliśmy sobie wzajemny ślub i rozpoczęliśmy przygodę naszego życia – małżeństwo. 😉 Wtedy żadne z nas nie myślało o tym, że po 2,5 roku będziemy rodzicami dwójki dzieci, twórcami internetowymi i… wskazówka na wadze Marcina będzie na powrót wyskakiwać ponad 100 kg. 😉 Nie mówiąc o byciu osobami, do których warto się zwracać z pytaniami dotyczącymi relacji (sic!). Skoro jednak tak się dzieje, to na naszą 30. miesięcznicę ślubu mamy dla Was 10 gomułkowych refleksji na 10 bardzo ważnych pytań, które zechciano nam kiedyś zadać. Jeśli choć jedna z nich będzie dla kogoś pomocna… dajcie znać! 😉

1. “Modlę się, wychodzę z domu, dbam o siebie, mam konto na portalu randkowym. I ciągle nie jestem w związku. Macie dla mnie jakąś radę?”

Bądź cierpliwa/cierpliwy. A jak mawiał św. Augustyn – cierpliwość jest towarzyszką mądrości, zatem nic tylko prosić Ducha Świętego – źródło mądrości, by Jego obecność wypełniała te chwile oczekiwania. Z doświadczenia rozmów i korespondencji z wieloma osobami, które mają tego typu rozterki wiemy, że najlepiej przestać szukać/czekać. Przestać pytać Boga dlaczego jeszcze nie, a zacząć pytać, jak mogę wykorzystać ten czas, który dostaję? Życia nam nie starczy, żeby zgłębić Boga i Jego miłość – źródło każdej ziemskiej miłości, więc może warto w tym czasie oczekiwania z tego korzystać. Tak naprawdę my się bardzo cieszymy, że mamy to za sobą. W sensie, że jesteśmy małżeństwem. 😉

2. “Po co i dlaczego warto publicznie mówić o miłości?”

Ludzie utożsamiają miłość i zakochanie, miłość i seks, miłość i wzajemną zależność, jakiś układ: ja Tobie, Ty mnie. Albo raczej ja Tobie, dopóki Ty mnie. Miłość w ujęciu relacji damsko-męskiej można w pełni odnieść jedynie do małżeństwa. Bo to „aż do śmierci” jest dopiero najtrwalszym budulcem. Poza tym mamy w świecie kryzys wartości. Kryzys tożsamości. Kryzys męskości. Same kryzysy. Cóż, nic tylko na tym budować! Właśnie dlatego Pan Bóg powołał nas do tego głoszenia. Bo, i tutaj chcemy to zaznaczyć, wcale nie chodzi o nas. Mimo, że jesteśmy twarzą tej promocji małżeństwa, ostatecznie chcemy przyprowadzać ludzi do Boga. Ze względu na Niego warto mówić publicznie o miłości, małżeństwie, rodzinie. Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli!

3. “Mówicie, że małżeństwo jest boskie i że polecacie. Co zmieniło się u was po ślubie?”

Wiele par myślących o ślubie traktuje ten dzień, jak swego rodzaju konieczność. Mieszkają ze sobą już od dawna, żyją jak małżeństwo, więc ślub to niczego nie zmieniająca „pieczątka”. Panie marzą o białej sukni, Panowie zgadzają się i tak oto mamy imprezę za kilkadziesiąt tysięcy z obligatoryjną, acz smutną godziną w kościele. 🙂 Dla nas ślub to był, jak zresztą napisane na naszych obrączkach, początek wieczności. Wesele, które daj Boże, nadal w naszych sercach trwa. Chcemy naszym małżeństwem ogłaszać Królestwo Boże – niebo już tu na ziemi. Doświadczamy tego, więc to naprawdę możliwe. 🙂 Ale przede wszystkim małżeństwo to dla nas najbardziej skuteczne narzędzie, by nauczyć się kochać. 🙂 Bo nadal nie potrafimy…

4. “Co bierzecie, skąd wy to macie, też tak chcę! Skąd macie tyle entuzjazmu?! Jak się go robi?”

Z listu do Filipian 4,4 Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! 7 wersów dalej Paweł napisze: wszystko mogę w tym, który mnie umacnia. Dobrze jest starać się powiedzieć o swoim życiu (nie tylko materialnym, ale i duchowym): Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Papież Franciszek powie: Chrześcijanina poznaje się po radości. Jeśli, któryś z Twoich braci, czy sióstr nie ma w oczach radości – zainteresuj się tym! Tu nie chodzi o życie na pokaz, ani walkę z narzekaniem, angielskie: „I’m fine!” (chociaż jest w tym pewna nauka), ale o zapuszczanie korzeni nad źródłem Radości. 🙂 Jeśli ktoś jest spragniony, niech przyjdzie i pije. 🙂 Małżeńskie strumienie wody żywej płyną w nas tylko i wyłącznie dzięki Duchowi Świętemu. 🙂

5. “Powiedzieliście kiedyś, że chcecie obalać mit idealnych małżonków i mówić, że małżeństwo jest boskie, ale jest też trudem. Jak się objawia ten trud i jak sobie z nim radzicie?”

Nawet przeżywając narzeczeństwo na 100%, dokładając wszelkich starań do tego, żeby doskonale przygotowanym wejść w małżeństwo, nie unikniemy kryzysów, które tak naprawdę są nieodłączną częścią życia i początkiem budowy czegoś wspanialszego. Jednymi z najlepszych życzeń składanych nowożeńcom są właśnie życzenia kryzysu. To szokuje, ale tylko tych, którzy wchodzą w małżeństwo z pewną dozą naiwności. „Jakoś to będzie”. Faktycznie, jeśli na jakimś etapie nawet najpiękniej zapowiadającego się małżeństwa zaczniemy myśleć, że już wszystko zrobione, to pierwszy krok ku upadkowi. Małżeństwo niczym nie różni się od pracy nad sobą samym. Trzeba być czujnym. Wszyscy znamy perykopę o pszenicy i kąkolu. Tam w greckim przekładzie zamiast kąkolu jest życica, która dopóki nie dojrzeje, wyglada tak samo jak pszenica. Jeśli przysypiamy w naszym staraniu o małżeństwo na 100% przychodzi nieprzyjaciel i zasiewa chwast. Po owocach ich poznacie. Wtedy jednak może już być za późno. To prosta droga do poradni małżeńskiej, czy – nie daj Boże – na salę sądową. Trud w małżeństwie? Żona/Mąż. Jakoś sobie radzimy! 😉

6. “Co to znaczy, że małżeństwo to początek wieczności?”

Choć ufamy Jezusowi, że w niebie nie będą żenić się, ani za mąż wychodzić, to jednak miłość nie ma końca. Nie po to otrzymaliśmy wielki dar budowania relacji, żeby to się miało nagle skończyć w momencie naszej śmierci… To jednak wielka tajemnica. Kościół jednocześnie uczy, że małżeństwo to obraz miłości Oblubieńca do Oblubienicy. Chrystus umarł za Kościół, za każdego z nas. Jako, że rozumiem małżeństwo, jako ciągłe oddawanie życia za moją żonę, mam wielką nadzieję, że w kościele tryumfującym – niech mi tego Pan nie poczyta za pychę – jakoś się na tym wiecznym uwielbieniu odnajdziemy. 😉

7. “Mieliście trudny moment zaraz po informacji o tym, że Monika jest w ciąży. Waszą reakcją była modlitwa. Możecie o tym opowiedzieć? To idealne działanie. Podziwiam, że potrafiliście wtedy oddać wszystko Bogu.”

Faktycznie, podczas pierwszej wizyty u ginekologa, usłyszeliśmy, że nie wiadomo, czy ciąża rozwinie się prawidłowo, czy de facto w ogóle dojdzie do dalszego rozwoju naszego Dzieciątka. Czekały nas dwa tygodnie niepewności. Uczenia się co znaczy wytarty na modlitwie zwrot „Jezu, ufam Tobie”. Po powrocie do domu Marcin chwycił za gitarę i uwielbialiśmy. Z płynącymi po policzkach łzami, ale uwielbialiśmy. Dlaczego? Chwilę przed wejściem do gabinetu Marcin modlił się Liturgią Godzin, a tam Bóg w swoim Słowie dał obietnicę: 1P 1,6 Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Wtedy po raz kolejny przekonałam się jak bardzo jestem szczęśliwa, że to właśnie on jest moim mężem i tatą Adasia.

8. “Jakie macie sposoby na budowanie i dbanie o waszą relację, ale też na własny rozwój?”

Nie będzie to nic odkrywczego. Wspólna modlitwa, wspólne posiłki, seks, podróże, książki, artykuły, filmy. Słuchanie mądrych ludzi. Postawiliśmy modlitwę na pierwszym miejscu, bo widzimy, że jest ona papierkiem lakmusowym naszego małżeństwa. Gdy są takie dni, a są, że widzimy deficyty małżeńskiej modlitwy, to dla nas czerwone światło. Widzimy, że jej brak to konsekwencja tego, że (mamy dzieci 😉 ) się zagoniliśmy i nawet nie tyle nie zależy nam na samej modlitwie, ale bardziej od rozwoju małżonka zależy nam na rozwoju własnym. To w ogóle bardzo ważne, by mówić parom, szczególnie tym w narzeczeństwie, by próbowały wspólnej modlitwy jeszcze przed wejściem w małżeństwo. Spotykamy się z wieloma parami i widzimy, że to teren dziewiczy. W rozwoju relacji zupełnie omijany.

9. “Przeczytałam na waszym blogu, że małżeństwo to 100% działania i 100 łaski i że jest coś takiego jak Kana Małżeńska, co to znaczy?”

Jest tak, że po ślubie człowiek fruwa. Ma jakby głębszą wiarę, ogromne nadzieje, a miłość aż kipi. Nic tylko przynosić żonie do łóżka śniadanie, prać mężowi skarpetki i w ogóle “Alleluja i do przodu, razem możemy wszystko”. Myśmy tego absolutnie doświadczyli, ale jak powtarzamy już kilka miesięcy później byliśmy odarci ze wszelkich złudzeń. Jeśli nie wykonamy pracy nad naszym małżeństwem, to choćby nie wiem co, weselnego wina wreszcie zabraknie. Pamiętam jak po oświadczynach życzyłem Moni, żebyśmy za 50 lat od tamtej – jednej z najszczęśliwszych chwil w naszym życiu – byli o wiele bardziej szczęśliwi. Oby tego dobrego wina nie zabrakło aż do chwil naszej wspólnej starości. Nad tym pracujemy, tym w cudzysłowie “bezsensownym targaniem” 700 litrów wody się na co dzień zajmujemy. Resztę robi Jezus.

10. “Jak absolutnie wszystko wybaczyć swojej żonie? (albo mężowi)”

Warto na wstępie do tak postawionego pytania zapytać, czy istnieją krzywdy, których nie można przebaczyć? Czy można wybaczyć wszystko? Np. małżeńską zdradę? Czy mamy świadomość, że przysięga małżeńska – jakkolwiek poważnie to brzmi – obliguje nas do tego? Mnie w takich momentach z pomocą przychodzi 18 rozdział Mateusza i 70 miliardów złotych (gdyby talenty były dzisiaj w obiegu), które jestem dłużny Królowi i ten Król mi ten dług daruje. Zabiłem Boga i włos mi z głowy nie spadnie – żono, rób co chcesz, jestem gotowy Ci wybaczyć! No właśnie, w wybaczaniu bardziej chodzi o gotowość. Miłość karmi się przebaczeniem. Zamykamy się na przebaczenie, bo myślimy, że jeśli przebaczymy to będziemy zobowiązani, żeby zapomnieć krzywdę. Porównujemy przebaczenie do jakiejś magicznej formuły. Tymczasem przebaczenie to proces i praca. Jednak tylko ono pomaga wyzdrowieć naszej pamięci z bólu i doznanych zranień. Wracając do zdrady, lubimy powtarzać za ks. Dziewieckim, że zdrada zaczyna się wtedy, kiedy mężowi nie chce się wynieść śmieci.


Poświąteczne śmieci wyniesione? 😉 Jeśli nie, to… zamykać komputer/odkładać komórkę i do dzieła! 😉

Udostępnij:

Był umarły, a znów ożył. Pisze to tu, to tam. Z umiarkowanym parciem na szkło. Uczy się kochać. Mąż cudownej Żony. Tata rocznego Ancymonka. Uwielbia muzykę, sport i makaron. Często powtarza: "Bóg Cię kocha!". :)